Eksplozja nie pociągnęła za sobą ofiar w ludziach, natomiast doszło do poważnych zniszczeń nieruchomości i aut stojących w pobliżu. „Jesteśmy skrajnie poruszeni i wstrząśnięci” – mówił Lawwell, który w czerwcu ma zakończyć sprawowanie funkcji dyrektora klubu z Glasgow po 17 latach. Na miejsce eksplozji w Thorntonhall w hrabstwie South Lanarkshire przyjechało osiem jednostek straży pożarnej. Było to o pierwszej w nocy z wtorku na środę. Fotografie zrobione na miejscu wypadu pokazują spore zniszczenia. Ogień rozprzestrzeniał się szybko.
Oj, nieładnie! Anna Lewandowska w furze za milion łamie przepisy w Warszawie. Wszystko jest na ZDJĘCIACH
W domu było czteromiesięczne dziecko
W domu Lawwella było w momencie wybuchu kilka osób, w tym jego córka i czteromiesięczna wnuczka. Wszyscy mieszkali nad jednym z garażów. „Możemy potwierdzić, że dzisiejszego ranka w domu Petera Lawwella i znajdujących się tam pojazdach zostały wyrządzone znaczące szkody po wybuchu i pożarze, co zmusiło rodzinę do opuszczenia posiadłości. Rodzina Petera jest bardzo wstrząśnięta i zszokowana tymi strasznymi wydarzeniami, ale na szczęście wszyscy są bezpieczni” – głosi oświadczenie rzeczniczki Celtiku.
Nikt nie został ranny
„Około pierwszej w nocy w środę 19 maja funkcjonariusze zostali wezwani w związku z doniesieniem o pożarach pojazdów przed domem przy Peel Road w Thorntonhall. Nikt nie został ranny, a funkcjonariusze obecnie współpracują ze strażą pożarną oraz służbą ratowniczą w celu ustalenia przyczyny pożaru” – poinformowała szkocka policja.