Mundial 2014. Luis Suarez ugryzł nie po raz pierwszy

2014-06-26 10:15 DCH|po

Cały piłkarski świat mówi o Luisie Suarezie (27 l.). Niestety, nie z powodu jego świetnej dyspozycji i goli, a sytuacji kompletnie w świecie futbolu abstrakcyjnej. Po tym, jak w meczu Włochy - Urugwaj (0:1) ugryzł w ramię Giorgio Chielliniego (30 l.), resztę mundialu powinien spędzić nie na boisku, a na obserwacji psychiatrycznej!

Była 79. minuta meczu. W polu karnym Włochów zawodnicy walczyli o piłkę, ale Suarez nie był nią zainteresowany. Zaszedł od tyłu Chielliniego i niepostrzeżenie, błyskawicznie ugryzł go w ramię. Włoch aż skrzywił się z bólu. Podbiegł do sędziego, by pokazać mu pokąsane ramię, po drodze piłkarze Urugwaju próbowali ranę... zasłaniać. Arbiter jednak nie zareagował. Suarez powinien wylecieć z hukiem z boiska, a grał dalej i cieszył się ze zwycięstwa (po golu Godina). A po meczu bagatelizował swój zwierzęcy atak na Chielliniego.

Zobacz również: Matka chorego chłopca: Fryzura Ronaldo nie ma nic wspólnego z moim synem [ZDJĘCIA]

- Takie rzeczy w polu karnym się zdarzają. Moja klatka piersiowa znalazła się na jego ramieniu. Nagle otrzymałem uderzenie w oko - tłumaczył się winowajca.

To już recydywa w wykonaniu Suareza. Wcześniej bowiem aż dwukrotnie gryzł swoich rywali. Pierwszy raz w 2010 roku, kiedy jako piłkarz Ajaksu Amsterdam pokąsał w szyję zawodnika PSV Eindhoven Otmana Bakkala. Po raz drugi rok temu, już jako gracz Liverpoolu, ugryzł w rękę obrońcę Chelsea Branislava Ivanovicia. Jednak za ten trzeci występek mogą spotkać go największe konsekwencje. Jeszcze przed meczem 1/8 finału z Kolumbią (sobota) ma zapaść decyzja w sprawie kary dla szalonego Urugwajczyka. Spekuluje się nawet o dwóch latach zawieszenia!

- Ugryzienie drugiego człowieka jako zachowanie agresywne można sprowadzić do zaniżonego obrazu własnej wartości. Ale także do problemów z tożsamością. Agresorzy gryzą dlatego, że brak im umiejętności wyrażania złych emocji - mówi "Super Expressowi" Katarzyna Zygmunt, trener umiejętności psychicznych.

Podobnego zdania jest psycholog sportowy Dariusz Nowicki.

- Walka sportowa powinna być prowadzona fair i przy kontroli emocji. Ale przy skrajnym stresie ta kontrola obniża się i wtedy zdarzają się takie zachowania. Do tego stopnia, że sportowiec nie pamięta tego, co uczynił. Tyle że od zawodnika na poziomie mistrzowskim oczekuje się zarówno znakomitych wyników, jak i panowania nad sobą. A skoro nie panuje, to coś jest nie tak - podkreśla.

ZAPISZ SIĘ: Codzienne wiadomości Gwizdek24.pl na e-mail

Najnowsze