- Tatuowaniem zainteresowałem się, kiedy miałem jakieś 15 lat - opowiada "Super Expressowi" Janowski. - Wynajdywałem najciekawsze wzory w Internecie i gazetach, a pierwszy zrobiłem sobie, kiedy miałem 18 lat. Akurat byłem w Nowym Jorku i postanowiłem odwiedzić studio tatuażu. Pierwszy był bardzo patriotyczny - orzełek na prawej ręce.
Do tej pory Janowski dorobił się aż ośmiu tatuaży. Poza orłem najważniejsze to krzyż na prawej ręce, japońska ryba koi (symbol odwagi i męskości) na lewej, a także buddyjski symbol szczęścia na plecach.
Ojciec był przeciwny
- Na razie, odpukać, przynosi mi szczęście. Zrobiłem go podczas wyjazdu do Tajlandii. Z każdego dalszego wyjazdu lubię przywieźć pamiątkę w postaci tatuażu. Ostatnio byłem w Las Vegas i również nie mogłem oprzeć się pokusie - wspomina.
Na początku pasja Janowskiego nie podobała się jego ojcu, Piotrowi. Jednak w końcu i on ją zaakceptował.
- Tata łapał się za głowę mniej więcej do czwartego tatuażu, potem się przyzwyczaił - śmieje się żużlowiec. - Mam na ich punkcie "bombę" i nic nie poradzę. Na pewno nie przestanę się kłuć, już myślę o kolejnych malunkach.
Zostaje seniorem
W tym sezonie Janowski po raz pierwszy będzie startował w roli seniora. Zapewnia, że nie boi się tego przeskoku.
- Wszyscy twierdzą, że będzie mi trudniej, ale ja chcę się przekonać na własnej skórze. Na razie o tym nie myślę, tylko przygotowuję się do sezonu. Jestem w Zakopanem na zgrupowaniu Unii, jeździmy na nartach, ćwiczymy na siłowni. Marzę o tym, by w tym sezonie powalczyć o uzyskanie stałej przepustki do Grand Prix. Chciałbym też obronić tytuł mistrza Polski z Unią, ale oczywiście łatwo nie będzie. Rywale nie śpią i poważnie się wzmocnili, więc zapowiada się ostra batalia o złoto - kończy Janowski.
Maciej Janowski
Ur. 6 sierpnia 1991 roku
we Wrocławiu
Kluby w lidze polskiej: Sparta Wrocław (2007-2011), Unia Tarnów (od 2012)
Sukcesy: mistrzostwo świata juniorów (2011), wicemistrzostwo świata juniorów (2010)
Debiut w Ekstralidze: 12 sierpnia 2007