Marcin Gortat po wojskowych przygotowaniach chce bronić Polski. Wydaje na nie fortunę
Przez ponad 10 lat Marcin Gortat był polskim jedynakiem w NBA. Wielu kibiców z wypiekami na twarzy śledziło jego poczynania na koszykarskim parkiecie w barwach Orlando Magic czy Washington Wizards, ale po zakończeniu kariery 41-latek poświęcił się zupełnie innej pasji. Obserwatorzy jego mediów społecznościowych mogli już zauważyć, że były koszykarz mocno oddał się kwestiom związanym z militariami. Po raz pierwszy tak szczerze opowiedział o tym w ostatniej rozmowie z Sebastianem Parfjanowiczem z "Przeglądu Sportowego Onet".
Marcin Gortat zabrał głos w sprawie ogromnej tragedii. „Modlę się za ciebie bracie”
- Nie mam już potrzeby kupowania maybachów ani rolls royce’ów. To etap, który mam za sobą. Wyrosłem z tego - przyznał szczerze Gortat, który na militarną pasję wydaje mnóstwo pieniędzy.
- Przede wszystkim kosztuje wystrzelona amunicja. Na pewno wystrzelałem już ponad 100 tysięcy sztuk. Do tego opłacone kursy, podróże w miejsca, gdzie się mogę szkolić. Oprócz tego broń, celowniki. Termowizje, noktowizje - wyliczał były koszykarz, za którym sporo szkoleń. Co jakiś czas chwali się nimi w mediach społecznościowych.
- Niektórzy patrzą na to z podziwem, inni łapią się za głowy. Nigdy nie byłem w prawdziwej akcji, podczas wymiany ognia. Nie wiem, jak zareaguje moje ciało. Ale na dziś – szkolenia, zdobywanie wiedzy, broń – to coś, co wyszło daleko za standardowe hobby. (…) Przekroczyłem pewien próg, to coś więcej niż zwykła pasja - podkreślił Gortat.
41-latek aktywnie wspiera ukraińskich żołnierzy, był m.in. w Bachmucie, kiedy ten był oblężony. Organizuje też charytatywne mecze koszykówki z udziałem wojskowych, a ten najbliższy odbędzie się 14 czerwca w Łodzi pomiędzy "Gortat Team" a "NATO Team". Gortat podkreślił też znaczenie zaangażowania obywateli w obronę kraju.
- Jeśli zajdzie taka potrzeba, będę na granicy ze sprzętem, gotów do działania, w ciągu kilku godzin - odparł zapytany o gotowość do służby.
Marcin Gortat do wszystkiego się przyznał! Musiał tego spróbować. "Nie po to kończyłem karierę"