Iga Baumgart-Witan przed MŚ w Katarze Każda z nas pójdzie w trupa

2019-09-20 6:47 Dariusz Chrabałowski
Iga Baumgart-Witan
Autor: Paweł Skraba/Super Express Iga Baumgart-Witan

Od kilku sezonów biegaczką nr 1 w Polsce na dystansie 400 m była Justyna Święty, ubiegłoroczna mistrzyni Europy. W tym roku jednak wygrywa z nią starsza od niej o trzy lata Iga Baumgart-Witan (30 l.), mistrzyni Polski w hali i na otwartej arenie. Stała się liderką grupy 400 metrów, nazywanej „Aniołkami Matusińskiego”. Za kilka dni wraz z koleżankami wystartuje w mistrzostwach świata w Dausze.

- Z aniołkami mamy tyle wspólnego, że nosimy jasne włosy. Dlatego nie będzie źle, jeśli staniemy się „Diablicami 400 metrów” - powiedziała ze śmiechem „Super Expresowi” Iga Baumgart, która często wymyśla przydomki dla różnych osób, a jeden z nich to „Grażynki” dla złotej sztafefy 4x400 m w ME 2018. - Nazywano nas już „Złotkami”, ale mało prawdopodobne, żebyśmy nimi zostały w Dausze. Ja ewentualnie mogę być „Aniołkiem”, ale mojej mamy, Iwony, pod której okiem trenuję od pięciu lat. Zresztą każda z nas ma innego trenera na co dzień.

Mistrzyni Polski nie chciała wyznać, jakie lokaty marzą się jej w stolicy Kataru, ale pamięta, że sztafecie przyjdzie bronić brązowego medalu z Londynu 2017.

- Na pewno zostawimy serce na bieżni – zadeklarowała. - Zawsze idziemy „w trupa”, każda z nas leci, ile sił w nogach, a ostatnią prostą biegniemy „na bombie”. Co byłoby porażką w Katarze? Nie chcę myśleć o porażkach, żeby nie zostało mi to w głowie. Chcę myśleć pozytywnie i biegać jak najszybciej.

Wydaje się, że w wieku 30 lat osiągnęła życiową formę. Nie zatrzymało jej nawet naderwanie mięśnia czworogłowego uda, w maju.

- Czuje się mocna, a w Katarze moim indywidualnym celem będzie rekord życiowy. Mam nadzieję, że dopiero się rozkręcam, dopiero zaczynam „żyć” w sporcie – powiedziała ze śmiechem Iga. - jeszcze parę lat mogę pobiegać. Widzę, że życiówki w tej konkurencji robią nawet baby mające po 34 lata.

Jej rekord życiowy to 51,12 s (w br.). Spośród Polek tylko Irena Szewińska złamała barierę 50 sekund (najlepszy wynik 49,29 s).

- Gdybym wcześniej zaczęła współpracę szkoleniową z mamą i od młodych lat była prawidłowo prowadzona, to może byłabym w stanie pobiec poniżej 50 sekund – westchnęła. - Nie mówię „nie” takiej perspektywie, ale nie sądzę, bym pobiegła tak szybko.

Szybka biegaczka lubi dużą prędkość nie tylko na bieżni.

- Jestem od niej wręcz uzależniona - wyznała. - Samochodem jeżdżę szybko, ale… tylko tam, gdzie jest to dozwolone. I ogromnie lubię rollercoastery („diabelska” kolejka górska w lunaparku – red.). Moje wielkie wakacje to właśnie wyjazd na rollercoastery.