A przecież drugie tyle władze olimpijskie zagwarantowały związkom sportowym przygotowującym zawodniczki i zawodników do startu olimpijskiego. W tym z nagrody dla medalisty przynajmniej połowa musi trafić w ręce ich trenera.
- Złoto Justyny to mnie szarpnie strasznie, pół bańki dla samej Kowalczyk, no i jeszcze Adam - śmieje się prezes PKOl Piotr Nurowski. - Troszeczkę mnie Justysia wpuściła, tego się po niej nie spodziewałem. Żarty na bok, ja się po prostu ogromnie cieszę. Premie będą wypłacone bardzo szybko, bo kto szybko daje, dwa razy daje.