Bartosz Kurek, JT Thunders

i

Autor: Marcin Gadomski Bartosz Kurek w barwach JT Thunders

Bartosz Kurek jednak wcale się nie wypalił? Już zagrał dla PGE Skry Bełchatów!

2016-10-21 13:05

Bartosz Kurek zrezygnował z gry w japońskim JT Hiroszima Thunders z powodu - jak sam określił - wypalenia i chęci odpoczynku, ale wszystko wskazuje na to, że bardzo szybko sobie z tym problemem poradził. Kilkanaście dni po wydaniu głośnego oświadczenia reprezentant Polski wrócił nie tylko do treningów, ale nawet do gry! Zdążył już nawet wystąpić w ligowym meczu w barwach PGE Skry Bełchatów.

Kurek miał w przyszłym sezonie występować w barwach JT Hiroszima Thunders, ale na niedługo przed rozpoczęciem rozgrywek wciąż nie było wiadomo, czy faktycznie zagra w Japonii. W mediach mnożyły się spekulacje na temat jego ewentualnej kontuzji czy problemów zdrowotnych, aż wreszcie siatkarz sam uciął te domysły oświadczeniem, które wydał na początku października.

- Zmęczenie skumulowane przez wiele lat ciągłego grania zaowocowały ogólnym narastającym osłabieniem organizmu i wypaleniem mentalnym w efekcie czego straciłem coś co zawsze mną kierowało czyli pasję i chęć do grania. Doszedłem do takiego momentu w którym stwierdziłem, że zdrowie i wizja długoletniej kariery jest ważniejsza niż nawet największy kontrakt - twierdził wtedy Kurek. Od tamtego momentu minęło ledwie kilkanaście dni, a 28-latek w tym czasie podpisał kontrakt z PGE Skrą Bełchatów i nie tylko wrócił do treningów, ale nawet do gry!

Wystąpił w spotkaniu PlusLigi przeciwko Espadonowi Szczecin i zdobył aż 20 punktów, więc wygląda na to, że po dziwnej chorobie nie ma już śladu. Albo Kurek znalazł świetnego terapeutę, który błyskawicznie pomógł mu się uporać z wszelkimi problemami, albo całe to oświadczenie było jednym wielkim kłamstwem. Bo trudno inaczej wyjaśnić tak szybki powrót do formy zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym.

- Powinien przyznać, że Japonia to jednak nie jest najlepszy kierunek, gdyż chce grać dla polskich kibiców, poświęcić się dla reprezentacji. A jeśli w tle był wątek osobisty, to mógł również o tym powiedzieć. Nawet teraz przydałoby się oświadczenie lub konferencja prasowa, podczas której wyjaśniłby rzeczywiste motywy swojego działania. A jeśli podpisuje zaraz potem kontrakt z inną drużyną, to powinien odczekać trzy-cztery miesiące, a nie tak szybko wracać do treningu. Oświadczenie o wypaleniu czy nawet depresji, a potem szybko podpisana umowa nie jest szczęśliwym rozwiązaniem - przyznał w rozmowie z portalem "Onet.pl" specjalista od marketingu sportowego Piotr Matecki.

Najnowsze