Po brutalnym rozprawieniu się z Washingtonem Kownacki wymownym gestem pokazywał w kierunku obecnego na gali Deontaya Wildera (33 l., 40-0, 39 k.o.), że chce jego pasa WBC. Co ciekawe, w korespondencyjnym pojedynku z Amerykaninem jest od niego lepszy (znokautował Artura Szpilkę i Washingtona szybciej niż Wilder). – Nokautuję tych samych rywali co on i liczę, że prędzej czy później dojdzie do naszej walki. Wiem, jak go pokonać. Deontay, idę po ciebie! – powiedział pewny siebie Kownacki.
Wilder po zwycięstwie Kownackiego przecierał okulary z wrażenia. Nic dziwnego, bo w 2017 roku Wilder potrzebował 5 rund, by pokonać Washingtona, który swoją drogą sprawił mu sporo problemów. Zapytany o formę Polaka, komplementował:
- Podoba mi się jego boks. Lubię pięściarzy, którzy wychodzą do ringu, by zniszczyć rywala – powiedział czempion federacji WBC, który nie wyklucza walki z Polakiem. Priorytetem jednak jest rewanż z Tysonem Furym (30 l., 27-0-1, 19 k.o.), a szczegóły tej walki mają zostać ogłoszone w ciągu dwóch tygodni. Nieoficjalnie mówi się jednak, że do pojedynku z Wilderem (jeśli ten wygra z Furym) mogłoby dojść jesienią tego roku.
Wykluczone na ten moment jest natomiast spotkanie Kownackiego z mistrzem WBA, WBO, IBF i IBO Anthonym Joshuą (30 l., 22-0, 21 k.o.). W tym przypadku w grę wchodzi polityka - menedżerem Kownackiego jest Amerykanin Al Haymon, a interesy Joshui prowadzi Brytyjczyk Eddie Hearn i trudno byłoby dojść do porozumienia w kwestii telewizji. Ponadto, Joshua przymierza się do walki z Dillianem Whyte'em 13 kwietnia w Londynie i byłby to rewanż za pojedynek z 2015 roku, kiedy to Joshua wygrał przez t.k.o. w 7. rundzie. Innym kandydatem na jego rywala jest Jarrell Miller (starcie odbyłoby się wówczas 1 czerwca w Nowym Jorku).