Staszek z Polski podbija Kanadę. Niesamowita historia Stanleya Surmacza [TYLKO U NAS]

2019-11-28 14:41 Mateusz Fudala
Stanley Surmacz
Autor: INSTAGRAM Stanley Surmacz

Kiedyś najsłynniejszym pięściarzem polskiego pochodzenia był Stanley Ketchel, legendarny mistrz świata wagi średniej. Wkrótce głośno może być o Stanleyu Surmaczu (29 l., 11-1, 6 k.o.), kanadyjskim pięściarzu, w którego żyłach płynie polska i filipińska krew. Stan opowiedział „Super Expressowi” o swoim pochodzeniu i o marzeniach o walce w Polsce.

- Mój tata urodził się i dorastał w maleńkiej wsi w województwie podkarpackim Woli Komborskiej, nieopodal Krosna. Wyleciał jednak do Kanady, gdzie poznał mamę, która z kolei pochodzi z Filipin. Zamieszkali w Edmonton, tam się urodziłem i mieszkam. W Polsce byłem raz, gdy miałem 5 lat, ale bardzo chętnie bym znów tam pojechał – opowiada „Super Expressowi” Stanley, który od małego miał wpajane skąd pochodzi.

– Tata bardzo dbał o polskie tradycje, dlatego chodziliśmy do polskiego kościoła. Jadał tylko polskie dania i w naszym domu królowały pierogi, gołąbki, bigos czy naleśniki. Uwielbiam schabowego z ziemniakami. Nadal bardzo często go jadam! – uśmiecha się Stanley, który jednak nie mówi po polsku. – Znam kilka podstawowych zwrotów typu „cześć”, albo „jak się masz”. Znam też kilka niecenzuralnych słów (śmiech). Dużo rozumiem, ale gorzej idzie mi z mówieniem. Nigdy jednak nie jest za późno na naukę, dlatego niebawem zamierzam podszkolić swój polski – zapewnia Surmacz, który na torsie wytatuował sobie polskiego orła oraz słońce – symbol filipin. Do ringu wychodzi w specjalnie przygotowanej koszulce z symbolami obu nacji.

Stanley Surmacz
Autor: ARCHIWUM Stanley Surmacz

W 2013 roku Stanley zdobył wicemistrzostwo Kanady w wadze super ciężkiej. Dwa lata później przeszedł na zawodowstwo, ale karierę łączy z pracą - na początku dorabiał w fabryce betonu.

– To była wyczerpująca robota, ale jednocześnie trenowałem i walczyłem, kiedy tylko mogłem. Obecnie pracuję jako trener boksu, ale niebawem będę mógł skupić się wyłącznie na swoich treningach. Wierzę, że niebawem przyjdą coraz większe walki – tłumaczy Stanley, którego ringowym przydomkiem jest „Silverback” (angielskie określenie dorosłego samca goryla – red.). – W ringu jestem jak goryl, lubię bić mocno, seriami i tłamsić rywali. Dużo się ruszam, jestem trudny do trafienia, używam sporo lewego prostego, ale potrafię upolować prawą ręką – tłumaczy.

Jego bokserskim idolem był Larry Holmes, ale podziwiał także polskich sportowców: - Byłem wielkim fanem Andrzeja Gołoty i Tomka Adamka, to świetni wojownicy. Tata ogląda dużo polskiego sportu w telewizji i tak np. zostałem kibicem polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Mamy teraz mocną drużynę i będę trzymał za nich kciuki na mistrzostwach Europy. Imponował mi także… Mariusz Pudzianowski. Kto by nie chciał być tak silny, jak on? – pyta Stan.

Surmacz związany jest z kanadyjską grupą K.O. Boxing i wszystkie dotychczasowe pojedynki toczył w rodzinnym Edmonton, ale nie ukrywa, że chciałby powalczyć w ojczyźnie ojca.  – Byłbym zachwycony, gdyby promotor zorganizował mi walkę w Polsce. Gdyby jednak do tego nie doszło, to i tak nigdy nie zapomnę, że płynie we mnie polsko-filipińsko-kanadyjska krew. To piękne, że zarówno w życiu, jak i w ringu mogę reprezentować te trzy nacje i jestem z tego niesamowicie dumny! – powiedział Surmacz, który następną walkę stoczy 6 grudnia w Edmonton, a jego rywalem będzie niepokonany Meksykanin Mario Rodriguez (4-0-2, 3 k.o.).

Najnowsze