Mamed Chalidow: Biorę leki, leczę się u psychiatry [WYWIAD]

2018-12-12 6:00 Monika Tumińska
Mamed Khalidov: -Biorę leki, leczę się psychiatrycznie
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS Mamed Khalidov

- Łapie mnie nerwica i nie mogę nad tym zapanować. To przychodzi i to masz. Trwa pół dnia, dobę. Jesteś nieobecny, czasami nie wiesz gdzie jesteś - opowiada w poruszającym wywiadzie Mamed Chalidow (38 l.), który po porażce w rewanżowym starciu z Tomaszem Narkunem na gali KSW 46 ogłosił koniec kariery.

"Super Express": - To ostateczna decyzja?
Mamed Chalidow: - Tak. Chcę odejść młody, niepoobijany, normalnie myślący. To co chciałem osiągnąć, osiągnąłem. Walczyłem z różnymi mistrzami i dzięki Bogu, pracy, trenerom i mojej żonie udawało mi się wygrywać. Nie da się być cały czas na szczycie. Przychodzi moment, kiedy przegrywasz. Fizycznie i psychicznie nie dam już rady. Zdrowie psychiczne też ma swoją datę ważności.

- Gdybyś wygrał z Narkunem, też byś odszedł?
- Nie. Gdybym wygrał, to czułbym się dobrze... Mam problemy ze zdrowiem psychicznym. Czasami łapie mnie nerwica i nie mogę nad tym zapanować. Dwie godziny przed walką siedzę w szatni i mówię do siebie: "Już nie możesz zrezygnować". Wiesz, że cię nie ma, nie możesz się dobrze rozgrzać ani skupić na tym, po co tu przyjechałeś, nie wiesz gdzie jesteś. Toczysz walkę ze sobą, a powinieneś walczyć z przeciwnikiem. Nie chcę dalej ryzykować. Chcę całkowicie się wyłączyć, doprowadzić się do porządku. Potrzebuję czasu.

- Leczysz się u specjalisty? Bierzesz leki?
- Tak. Biorę leki i chodzę do psychiatry. Pracuję nad sobą. Wychodzę z tego na różne sposoby. Jest coraz lepiej.

- Może te problemy to efekt ciosów w głowę, które przez lata otrzymałeś?
- To nie jest od tego. Wbrew pozorom przez całą karierę po głowie dostałem może dziesięć razy. Zawsze walczyłem tak, żeby nie obrywać. Zawroty głowy są na tle nerwowym. Pojawiły się po operacji kręgosłupa.

- Wielu sportowców ogłaszało koniec kariery, ale potem wracali...
- Teraz jestem na sto procent pewny, że to jest koniec. Nie mogę walczyć, gdy nie jestem w stanie dawać z siebie stu procent.

- Jak rodzina zareagowała na twoją decyzję?
- Odetchnęli z ulgą. Każdy się o mnie martwi. Moja żona, ojciec, siostry, wszyscy krewni. Dzwonią do mnie, dziękują mi, że skończyłem karierę. Mówili, że już nerwowo nie wytrzymują. Każda moja walka to dla nich ogromny stres.

- Co zamierzasz teraz robić?
- Mam pewne obawy. Ktoś mi coś odebrał. Przez 15 lat robiłem to co kocham i tylko przez moją głowę musiałem przestać. Ciężko jest przestawić się na coś innego. To niepewny grunt...

Najnowsze