Justyna Kowalczyk i trener zaatakowani w Zakopanem: Spie*****j do Putina ruski szmaciarzu [WIDEO]

2020-01-07 20:25 JWa
Justyna Kowalczyk i Aleksander Wierietielny
Autor: Tomasz Radzik Justyna Kowalczyk i Aleksander Wierietielny

Justyna Kowalczyk zrobiła dla sportu w Polsce bardzo dużo i zasłużyła na dobre traktowanie. Niestety, nie wszyscy są w stanie docenić ją i jej wieloletniego trenera. Była świetna zawodniczka i Aleksander Wierietielny zostali zaatakowani w Zakopanem przez "pana Andrzeja". Justyna Kowalczyk opisała dość szczegółowo całą sytuację, podczas której padały słowa od których aż uszy więdną!

Justyna Kowalczyk czasami wciąż startuje w zawodach niższej rangi. Jednak Puchar Świata już sobie darowała i zaangażowała się w pracę szkoleniową. Wraz z wieloletnim trenerem Aleksandrem Wierietielnym nasza była reprezentantka dzieli się doświadczeniem z młodszymi koleżankami po fachu. Do obowiązków dobrze rozumiejącej się dwójki należy także sprawdzanie rodzimych tras. W Zakopanem były z tym spore problemy. Na Facebooku kilka dni temu pojawił się post, w którym Justyna Kowalczyk skarżyła się na warunki panujące w stolicy polskich Tatr. "Jest mi wstyd przed dziewczynami, że nie zabrałam je za granicę, gdzie miałyby świetne trasy przygotowane i mogły jak rywalki przygotować się do najważniejszych startów" - pisała na Facebooku nasza utytułowana sportsmenka. Jej wpis nie spodobał się wielu osobom. Na kolejne zajęcia przybył mężczyzna, który przedstawił się jako "Pan Andrzej" i zachowywał się karygodnie. Justyna Kowalczyk opisała to niemiłe spotkanie w mediach społecznościowych.

Z relacji Justyny Kowalczyk wynika, że "pan Andrzej" w mocno niecenzuralnych słowach wyrażał się do Aleksandra Wierietielnego. Oprócz tego twierdził, że biegaczka z Kasiny Wielkiej bardzo niesprawiedliwie oceniła warunki w Zakopanem, choć zamieściła potwierdzające jej wersję zdjęcie. "Dwa dni temu wieczorem jakiś bliżej nieokreślony pan Andrzej zaczepił Trenera i groził cyt "wp****olem". Pan Andrzej był niezadowolony moim wpisem na FB. Przez 10 min przeklinał Trenera, np tak cyt: "Sp*******j do Putina ruski szmaciarzu". Pan Andrzej nie miał odwagi się przedstawić. Wykrzyczał tylko że jest Andrzej i był sportowcem i że wie jak powinna być przygotowana trasa. Jakim był "sportowcem" możemy się tylko domyślać, na podstawie profesjonalnego oka" - napisała na Facebooku.

"Panie Andrzeju! Obserwuje mnie pan uważnie, więc piszę bezpośrednio. Nie będę się zniżać do pańskiego poziomu. Napiszę tylko, że gdyby pan i panu podobni pracowali tak dla dobra Polski, jak przez prawie 40 lat pracował Aleksander Wierietielny, żylibyśmy teraz na poziomie Szwajcarów. Niestety w naszym kraju są tacy "bohaterowie" i wszyscy musimy za to płacić" - dodała dalej Justyna Kowalczyk w emocjonalnym wpisie.

Najnowsze