Przerażające wieści na temat katastrofy i śmierci Kobe Bryanta. Służby podały szokujące liczby

2020-01-27 0:03 JWa
Katastrofa helikoptera Kobe Bryanta
Autor: East News Katastrofa helikoptera Kobe Bryanta

Wiadomość o tym, że Kobe Bryant nie żyje błyskawicznie obiegła cały świat. Niedługo po podaniu tej tragicznej informacji, ekipa ratunkowa zwołała konferencję prasową. Przemawiał na niej między innymi szef strażaków Daryl Osby. Nie miał on dobrych wiadomości dla wszystkich zainteresowanych. Na spotkaniu z dziennikarzami podał szokujące liczby. Okazało się, że ofiar było więcej niż przypuszczano.

Informacja o tym, że Kobe Bryant nie żyje napłynęła ze Stanów Zjednoczonych w niedzielny wieczór. Legendarny koszykarz Los Angeles Lakers poniósł śmierć w wyniku katastrofy prywatnego helikoptera. Świadkowie mówili, że maszyna zapaliła się jeszcze w locie, a następnie runęła na ziemię. Dopiero po kilkudziesięciu minutach służby potwierdziły, że na jej pokładzie znajdował się idol adeptów koszykówki z całego świata. Początkowo w przekazach pisano o pięciu ofiarach śmiertelnych. Tragiczny bilans wzrósł po konferencji prasowej służb ratunkowych. Daryl Osby, szef strażaków z Los Angeles, przekazał, że ofiar było więcej.

Na spotkaniu z dziennikarzami przekazał, że zginęło dziewięć osób. - Na pokładzie znajdowało się łącznie 9 osób. Było to ośmiu pasażerów i jeden pilot. Niestety, nikt z nich nie przeżył - mówił Osby w smutnym tonie.

Według źródeł w helikopterze znajdowała się także 13-letnia córka ikony. Gianna Maria Onore podróżowała z ojcem na... trening koszykówki. Śmierć Bryanta poruszyła całe sportowe środowisko, które pogrążyło się w smutku. Wyrazy ubolewania przekazali już między innymi Marcin Gortat czy Robert Lewandowski.

Najnowsze