Anita Włodarczyk nie może się doczekać, by przyłożyć na maksa

2019-11-06 15:22 Dariusz Chrabałowski
Anita Włodarczyk
Autor: Paweł Skraba/Super Express Anita Włodarczyk podczas konkursu rzutu młotem podczas mistrzostw Europy w Berlinie

Blask złota pada przez ostatnie dni na Anitę Włodarczyk (34 l.). To dzięki uzyskanemu po latach medalowi dla triumfatorki igrzysk 2012. Miniony sezon jej nie wyszedł, został przerwany przez kontuzję i operację kolana. Rekordzistka świata w rzucie młotem (82,98 m) jest optymistką. Już trenuje i jednocześnie wykonuje rehabilitację. Wkrótce czeka ją pierwsze zgrupowanie treningowe – w Japonii, gdzie za dziewięć miesięcy powalczy o trzecie olimpijskie złoto.

„SE”: - Czy obudziły się demony sprzed lat, kiedy to kontuzje łapała pani rok po roku?

- Nie wracałam myślą do tamtych lat - zapewniła najlepsza młociarka w historii. - Po prostu jestem starsza, a organizm został przeciążony po latach ciężkiego treningu na takich obrotach, po wielkiej eksploatacji. To właściwie normalna kolej rzeczy. Zbiegły się skręcenia stawu, drobne urazy, które powodowały ból zarówno przy ćwiczeniach w siłowni jak i na rzutni. I chyba to dobrze, iż zdarzyło się latem, a nie jesienią, bo wtedy nie byłabym w stanie przygotować się do igrzysk. Dzisiaj bólów nie odczuwam. Nie jestem jeszcze gotowa do treningu na sto procent, ale poczułam rytm treningowy i nie mogę się doczekać, gdy „przyłożę” w pełni.

- W ostatnich dwóch sezonach nie dorzuciła pani do „osiemdziesiątki”. Kiedy znowu się to uda?

- Po to trenuję, by rzucać daleko. Chciałabym znowu palnąć 80 metrów. Jestem optymistką, ale obiecać nie mogę. Przede mną chyba najtrudniejsze przygotowania w karierze, dużo pracy i wyrzeczeń. Nie przeraża mnie to. Mam motywację, by odbić się od dna.

- Któraś z rywalek ma szanse na 80 metrów?

- W minionych latach bliska tego była tylko Niemka Heidler, która już nie startuje. W tej chwili nie widzę takiej, która mogłaby przekroczyć tę magiczną barierę. Wcześniej jest jeszcze bariera 78 metrów. Jednak do igrzysk cały świat będzie trenować ze zdwojona siłą, więc czas pokaże…

- A czy ma pani jeszcze prawo wstępu na obiekt Skry w Warszawie, zamknięty podobno przez nadzór budowlany?

- Nie wisi tam moje zdjęcie z zakazem wstępu (śmiech). Ostatni trening wykonałam tam w lipcu, a niedawno byłam z japońską telewizją, która kręci o mnie program. W przyszłym sezonie startować będę w barwach AZS AWF Katowice, tak jak w tym roku. W Warszawie nie próbowano mnie zatrzymać, chociaż nadal tutaj mieszkam.