Korupcja i tuszowanie dopingu w lekkoatletyce. Lamine Diack przed sądem w Paryżu

2020-01-13 16:47 DCH
Lamine Diack
Autor: East News Lamine Diack

Uczynił z budżetu IAAF swoje własne poletko. Miał wejść w zmowę z Rosją, kryć jej dopingowy proceder i przyjąć miliony euro łapówek. W paryskim sądzie rozpoczął się proces Senegalczyka Lamine’a Diacka (86 l.), prezesa międzynarodowej lekkoatletycznej federacji w latach 1999-2015. Grozi mu do 10 lat więzienia za korupcję, nadużycie zaufania i pranie pieniędzy w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzuty dotyczą także pięciu innych byłych oficjeli na polu lekkoatletyki. Ale trzech z nich nie stawi się na wokandzie.

Diack pozostaje w areszcie domowym na terenie Francji od chwili zatrzymania w listopadzie 2015 roku. Wkrótce po rozpoczęciu śledztwa w jego sprawie wyszedł na jaw system zorganizowanego na wielka skalę i sponsorowanego przez państwo dopingu w Rosji. Wcześniej wiedzieli o nim nieliczni, w tym właśnie prezes IAAF.

W roku 2011 czyli rok po wprowadzeniu przepisów o paszporcie biologicznym (pozwalających na wykrycie manipulacji krwią) znaleziono niezgodności u 23 lekkoatletów rosyjskich. Ale Diack wraz ze współpracownikami (w tym ze swoim synem Papą Massatą) tuszował ten fakt tak długo aż wystartowali oni w igrzyskach 2012 w Londynie. Dwoje z nich odebrało tam nawet złote medale (Julija Zaripowa na 3000 m z przeszkodami i Siergiej Kidrjapkin w chodzie na 50 km). Dwa lata później zostali oni zdyskwalifikowani.

We wcześniejszej fazie śledztwa Diack przyznał, że umyślnie odwlókł ujawnienie wpadek Rosjan, by nie zakłócać rozmów na temat sponsoringu i sprzedaży praw transmisji telewizyjnych z mistrzostw świata 2013 w Moskwie. Prawnicy Diacka utrzymują jednak, że chodziło tutaj o uchronienie IAAF przed finansowa zapaścią. Przy tej okazji zarzuca się byłemu prezesowi, że pozwolił synowi na zgarnięcie sporych sum pod stołem przy zawieraniu tych umów. Obłowić się mieli także prezes federacji rosyjskiej Walentin Bałachniczow i trener biegów długich Aleksiej Mielnikow, którzy korzystając z „parasola” IAAF mieli wyłudzić od kilku rosyjskich lekkoatletów – koksiarzy ok. 3,5 miliona euro za opiekę przed sankcjami dyscyplinarnymi.

Afrykański prezes przyznał także, że przyjął od Rosjan półtora miliona euro na cele polityczne w Senegalu: wsparcie kampanii kandydata opozycji w wyborach na prezydenta kraju.

Proces potrwać ma dwa tygodnie.