Malwina Kopron wróciła do elity w rzucie młotem. Awans w wojsku poczeka jeszcze rok

2020-08-12 23:04 Dariusz Chrabałowski
Malwina Kopron
Autor: Paweł Skraba/Super Express Malwina Kopron - rzut młotem (nr 8 w Europie– 72,88 m)

Czołowa polska młociarka Malwina Kopron (25 l.) zaczynała rok 2020 od treningów w Kalifornii. Po wymuszonym powrocie do Polski musiała jeszcze w marcu poddać się operacji. Mijały tygodnie zanim podjęła pełny trening. A jednak w minioną sobotę potrafiła posłać młot na 74,18 m. Ten wynik daje jej trzecie miejsce na świecie w tym roku. Tak wysoko nie lądowała w tabeli w poprzednich dwóch latach.

„Super Express”: - Zdziwiło panią to osiągnięcie?

Malwina Kopron: - Wynik jest super i jestem nim zdziwiona, bo ostatnio moje treningi nie wyglądały rewelacyjnie. A teraz jestem pełna optymizmu. Chciałabym rzucić jeszcze dalej i obronić złoty medal mistrzostw Polski, zdobyty rok temu.

- Optymizmu pewnie było jeszcze więcej podczas treningów w Kalifornii…

- Oj, tak. Spędziłam tam dziewięć tygodni po nowym roku. Wyrwałam się z codzienności, odpoczęłam, znalazłam wyciszenie, zaczęłam pilnować zdrowego odżywania. Rzuciłam słodycze, fast foody, potrawy ciężkostrawne. Parametry fizjologiczne wyraźnie się poprawiły. No i schudłam. W ubiegłym roku miałam 80 kilogramów, teraz 72. Co prawda, trochę to za mało.

- Czy pobyt w jednym ośrodku z Anita Włodarczyk dał jakąś korzyść?

- Widywałyśmy się głównie w siłowni. Dzięki Anicie zaczęłam wykonywać więcej zestawów ćwiczeń siłowych, choćby z piłkami lekarskimi albo na drążku. Dotąd podciągałam się samymi ramionami, a naśladując Anitę dodałam do tego odmach nogami i pracę całego ciała.

- A potem była operacja w kraju…

- Nie była związana ze sportem, więc nie chcę tego rozwijać. Potem miesiąc dochodzenia do siebie. W ten sposób praca z poprzednich miesięcy poszła w piach. Trzeba było budować od nowa. Chyba się udało pomimo ograniczeń w treningu. A w takiej sytuacji nadrobiłam zaległości na studiach w lubelskim UMCS i uzyskałam licencjat z bezpieczeństwa wewnętrznego.

- Jak z dochodami, skoro startów w tym roku jest niewiele?

- Na szczęście nie spadły, głównie dzięki sponsorowi, Grupie Azoty. Bez zmian pozostają stypendia olimpijskie i klubowe oraz żołd w wojsku. Jestem tam drugi rok, nadal jako szeregowa.

- Gdyby nie przełożono igrzysk, pewnie zaraz byłby awans…

- Mam nadzieję, że awans poczeka tylko do przyszłego roku (śmiech).

* Malwina już cztery lata trenuje pod kierunkiem swojego dziadka, Witolda Koprona. Jak mówi – ma spokój i komfort psychiczny, czego brakowało jej wcześniej. Po roku współpracy osiągnęła życiowy sukces: brązowy medal MŚ 2017 w Londynie (74,76 m).

Najnowsze