Marcin Lewandowski pobił własny rekord w mityngu Copernicus Cup. Grad wielkich wyników w Toruniu

Marcin Lewandowski
Autor: Cyfrasport Marcin Lewandowski

Cztery najlepsze tegoroczne wyniki na świecie padły w halowym mityngu lekkoatletycznym Copernicus Cup w Toruniu. Był też rekord Polski Marcina Lewandowskiego (33 l.).

„Lewy” przebiegł dystans 1500 m w czasie 3.35,71 min., lepszym o 0,79 s od jego rekordu kraju. Minął metę drugi, za Etiopczykiem Baregą.

Michał Haratyk wygrał konkurs pchnięcia kulą - 21,47 m pozostawiając w pobitym polu m.in. eks-mistrza świata Niemca Davida Storla i Konrada Bukowieckiego. Karolina Kołeczek i Pia Skrzyszowska pobiły rekordy życiowe mijając metę biegu na 60 m przez płotki jako druga i trzecia, z wynikami 7,98 i 8,00 s.

Piotr Lisek, drugi w konkursie tyczki, wreszcie doskoczył do wysokości 5,80 m. uzyskał tyle samo, co zwycięzca, mistrz świata Sam Kendricks (USA). Nie pojawił się w Toruniu rekordzista świata, Szwed Armand Duplantis, bowiem złapał lekka kontuzję.

Drugie miejsca zajęły także Justyna Święty-Ersetić na dystansie 400 m i Joanna Jóżwik na 800 m i obie były bardzo zadowolone ze swoich rezultatów: 51,80 s i 2.00,42 min.

A liderami światowymi 2021 zostali: fenomenalny Brytyjczyk Eliot Giles (1.43,63 min. na 800 m – drugi wynik w historii), Amerykanka Javianne Oliver (7,08 s na 60 m), Etiopka Lemlem Hailu (8.31,24 min. na 3000 m) oraz trójka skoczków wzwyż: Białorusin Niedasiekau, Ukrainiec Procenko i Włoch Tamberi (po 2,34 m).

Marcin Lewandowski powiedział „Super Expressowi” po rekordowym biegu:

- Mówię to zawsze, dosłownie i w przenośni: jestem żołnierzem zawodowym Wojska Polskiego, ale jestem też żołnierzem mojego brata Tomasza Lewandowskiego. On daje mi rozkaz, ja go wykonuję. Taki układ mi odpowiada i jak widać wychodzi nam jak najlepiej. Już przed biegiem zapowiadałem, że będę atakował rekord Polski. Wiadomo, to jest sport, więc nie można być pewnym na sto procent. Ale czułem się świetnie i teraz tylko się cieszyć. Cieszę się, że brałem czynny udział w tym biegu, nie biegłem gdzieś z tyłu licząc tylko na jakąś szansę, ale wziąłem bieg w swoje ręce, a dokładniej nogi. Biegłem od początku w czołówce, wyprzedzałem, ciągnąłem drugą grupę. To pokazuje, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

- Ten wynik cieszy mnie jeszcze z innego powodu: pieniądze będę mógł przeznaczyć na cele charytatywne. W tym momencie pomagam dwóm osobom - koledze chorującemu na białaczkę i dziewczynce z moich Polic, która cierpi na zanik mięśni.

- Za tydzień jeszcze bieg w Madrycie, tam też zaatakuję rekord życiowy. Jeśli chodzi o halowe ME to mam minimum na dwóch dystansach - 1500 m i 3000 metrów. Może uda się jeszcze załapać na trzeci, na 800 metrów. Wtedy będziemy decydować, które wybrać. Ale - jak mówię - jestem tylko żołnierzem i wykonuję rozkazy brata.

Najnowsze