EHF Euro 2016. Karol Bielecki: Pomogli nam niesamowici kibice!

2016-01-21 9:15

Gdybym prowadził ranking swoich najlepszych meczów, to spotkanie z Francją (31:25) byłoby wysoko - mówi nam Karol Bielecki (33 l.), który mistrzom olimpijskim, świata i Europy rzucił aż dziewięć bramek. Dzięki zwycięstwu biało-czerwoni wygrali grupę i jeśli w sobotę pokonają Norwegię, będą na autostradzie do strefy medalowej.

"Super Express": - Po meczu z Francją kibice już wieszają na waszych szyjach medale mistrzostw Europy. Tak grającej reprezentacji Polski nikt nie zatrzyma?

Karol Bielecki: - Czas na radość po zwycięstwie był we wtorek. Od środy nie ma co rozpamiętywać tego meczu. Przed nami jeszcze daleka droga do półfinału. Na razie poza satysfakcją, że w fajnym stylu ograliśmy najlepszy zespół świata, jeszcze nic nie mamy w rękach. Tkwi w nas duży potencjał, ale nie możemy mówić, że cokolwiek nam się należy. Kandydatów do medali jest wielu. Idźmy do przodu kroczek za kroczkiem, nie zachłystujmy się małymi sukcesami. Teraz najważniejszy jest mecz z Norwegią.

- Jeśli go wygracie, będziecie na autostradzie do strefy medalowej.

- Nie wolno lekceważyć Skandynawów! To młody zespół, prowadzony przez młodych trenerów, których znamy. Ich największą bronią jest ambicja i fakt, że nie mają nic do stracenia.

- Wróćmy jeszcze do spotkania z Francją. Przed tym starciem trener Michael Biegler mówił, że wy już nic nie musicie. Fakt, że mogliście zagrać na luzie, bez presji, miał znaczenie?

- Wiadomo, że inaczej się gra, gdy człowiek ma świadomość, że od wyniku spotkania nie zależy, czy odpadnie z turnieju. Dobrze weszliśmy w mecz, poczuliśmy, że wygrana jest w naszym zasięgu. Odskoczyliśmy na kilka bramek, a potem konsekwentnie trzymaliśmy wynik. Poza tym pomogli nam ci niesamowici kibice. Ich doping nas poniósł.

Zobacz: Francuskie media pod wrażeniem gry podopiecznych Michaela Bieglera. "Obrzydzili nam grę"

- Thierry Omeyer to teraz twój ulubiony bramkarz? Ostro przećwiczyłeś Francuza.

- We wtorek był ulubiony, ale jeśli zagram przeciwko niemu za kilka dni, może być najbardziej znienawidzonym, gdy wszystko mi obroni. Mam dla niego wielki szacunek. To facet, który wszystko wygrał. On nawet wyciągnięty w środku nocy z łóżka i postawiony w bramce będzie grał genialnie.

- Fachowcy twierdzą, że to może być turniej Karola Bieleckiego.

- Spokojnie. Na razie wygraliśmy trzy mecze, rzuciłem kilka goli. Nic się nie dzieje. Poczekajmy z tą oceną.

- Świętowaliście awans do drugiej rundy z pierwszego miejsca w grupie?

- Satysfakcja jest, ale już się skupiamy na kolejnym przeciwniku. Jeżeli zaczniemy świętować zwycięstwo w grupie czy triumf nad Francją, to przegramy całe finały i zostaniemy z niczym. Trzeba tonować emocje, bo żadnych wielkich rzeczy jeszcze nie zrobiliśmy. Znacznie dłuższa droga jest przed nami niż za nami.

Najnowsze