Nadzieje medalowe naszych dziewczyn wzrosły, gdy Polki świetnie pobiegły na 15 km. Weronika Nowakowska (24 l.) była piąta, Agnieszka Cyl (26 l.) siódma, a Krystyna Pałka (27 l.) piętnasta. Można było w tej sytuacji wybaczyć miejsce Magdy Gwizdoń (31 l.) dopiero w szóstej dziesiątce.
Przeczytaj koniecznie: Sikora dobrze biegał, ale pudłował
- Kocham swoje dziewczyny i wcale mnie nie zaskoczyły dobrymi miejscami na 15 km - mówi trenerka Polek Nadia Biłowa. - Nie ma żadnego sekretu w ich formie, trzeba po prostu dużo pracować.
Nasze biatlonistki wystartują dziś w ustalonym od dawna szyku. Jako pierwsza rusza Pałka, potem kolejno pobiegną: Gwizdoń, Nowakowska i Cyl. - Sprawdzałyśmy to ustawienie w Pucharach Świata i okazywało się najlepsze - mówi Pałka.
- Dziewczyny mówią, że na ostatniej zmianie startuje czarny koń, ale ja od zawsze biegam ostatnia - wtrąca Cyl. - Potrafię pobiec w sztafecie lepiej niż w biegach indywidualnych, przejść samą siebie - dodaje Agnieszka.
- Ze strzelaniem jest u mnie dobrze - zapewnia z kolei Pałka, która rozpocznie bieg naszej sztafety.
- Bo trzeba umieć biegać pierwsze zmiany. Najbardziej doświadczona jest w tym Krysia. W drugiej części jest Magda. Gdyby coś nie wyszło, ja mogę na trzeciej zmianie nadrobić. Albo ona wcześniej pociągnie, gdybym ja coś, nie daj Boże, zepsuła - tłumaczy Nowakowska. - A na koniec Agnieszka, bardzo silna psychicznie, walczy bezpardonowo do ostatnich metrów.
Patrz też: Olimpijska spowiedź Orła z Wisły
Weronika ma tylko jeden kłopot przed biegiem sztafetowym. Jej słynny już karabin "Zbyszek" miał w niedzielę gorszy dzień. W biegu masowym na 12,5 km Polka zaliczyła aż 4 rundy karne.
- "Zbyszek" chyba się zakochał albo słonko mu przygrzało - śmieje się Nowakowska. - Ale u nas forma przypomina taką sinusoidę. Po słabszych startach przychodzą lepsze. Więc na sztafetę powinna przyjść zwyżka formy - zapowiada.