Siatkarze Jastrzębskiego Węgla mają grać we Włoszech, ale prezes nie chce ich tam wysłać przez KORONAWIRUSA

2020-02-27 20:30 Marek Żochowski
Siatkówka, Jastrzębski Węgiel, Jakub Popiwczak, Christian Fromm, Liga Mistrzów
Autor: CEV Siatkarze Jastrzębskiego Węgla podczas meczu Ligi Mistrzów 2019/2020

Na czwartek 5 marca o 20.30 w hali BLM Group Arena we włoskim Trydencie zaplanowano pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów siatkarzy pomiędzy miejscowym Itasem Trentino a Jastrzębskim Węglem. – Zwrócimy się o zmianę lokalizacji – zapowiada w rozmowie z „Super Expressem” prezes śląskiego klubu Adam Gorol.

Wszystko oczywiście z powodu zagrożenia koronawirusem, którego jedno z większych ognisk powstało we Włoszech, szczególnie na północy kraju, między innymi w regionie Trydentu. W tym tygodniu, do niedzieli włącznie, rozgrywki siatkarskie we Włoszech w ogóle zostały zawieszone. Od 2 marca mają być wznowione i Itas Trentino już zapowiedział rozegranie meczu ligowego z Frusinate Sora właśnie tego dnia, czyli w najbliższy poniedziałek w swojej hali. Trzy dni później ma grać z brązowymi medalistami polskiej ligi. Prezes Gorol zgłasza sporo wątpliwości.

– Mając na względzie zdrowie i komfort zawodników oraz sztabu, nie mogę podejść do sprawy na zasadzie, żeby sobie spokojnie pojechać do Włoch i liczyć na to, że wszystko tam będzie super – deklaruje prezes Jastrzębskiego Węgla w rozmowie z „SE”. – Dlatego w piątek wystąpię do naszych rywali i władz CEV z propozycją przeniesienia miejsca rozegrania meczu na neutralny teren, na przykład do Austrii. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo, to jest cel nadrzędny. Uważam, że zmiana lokalizacji jest możliwa, to tylko kwestia dobrej woli wszystkich stron. Jestem osobiście w komfortowej sytuacji, bo ja jako Adam Gorol po prostu mogę nie polecieć na mecz do Włoch. Jako prezes biorę jednak odpowiedzialność za klub.

Początkowo uważano, że po ponownym otwarciu ligi włoskiej mecze będą rozgrywane bez udziału publiczności. O takiej ewentualności w przypadku spotkania Ligi Mistrzów słyszał również prezes Jastrzębskiego Węgla, ale nie zmienia to jego podejścia do problemu.

Jednak, jak zarządziły władze autonomiczne prowincji Trydent, na meczu Serie A w poniedziałek kibice będą wpuszczani, tyle że na specjalnych zasadach, które sprawią, że publiczności będzie mniej. Obowiązuje reguła, by w hali na jedną osobę przypadały 2 metry kwadratowe powierzchni. Ponadto wstęp dotyczy tylko posiadaczy karnetów.

– To nie jest tylko kwestia obecności na trybunach kibiców i bezpośredniego kontaktu z osobą potencjalnie zarażoną – komentuje Gorol. – Proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że nasz zawodnik, na skutek innych przyczyn niż koronawirus, ma we Włoszech gorączkę. Wtedy cały sztab i zespół trafiłby na dwa tygodnie na kwarantannę.

Można zakładać, że gospodarze nie będą zachwyceni propozycją jastrzębskiego klubu. – Jeśli nie będzie zgody, to nie chcę teraz mówić, jakie byłyby decyzje. Generalnie chcemy zagrać, ale w innym miejscu. Możemy również zaproponować dwa mecze w Polsce, nawet niekoniecznie w naszej hali, choćby w Gliwicach, o ile arena będzie wolna. Chcemy wykazać dobrą wolę, ale przede wszystkim minimalizować swoje ryzyko – kończy prezes Jastrzębskiego Węgla.

Najnowsze