Na niedzielę w Kędzierzynie szefowie Zaksy mogą już pomału szykować szampany i okolicznościowe koszulki, chyba że bełchatowianie wymyślą coś, czym zaskoczą faworytów. W środę u siebie nie wymyślili. Do upadłego (dosłownie, bo rozbił sobie bark) walczył Mariusz Wlazły (34 l.). Gospodarze próbowali szarpać, szczególnie w pierwszym secie, ale odbili się od... Konara.
Noszący ten przydomek atakujący Zaksy Dawid Konarski (28 l.) robił ze Skrą co chciał. Tylko w pierwszej partii zdobył 11 pkt, mając kapitalną skuteczność, potem wciąż punktował bezlitośnie, błyszcząc w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Kończył mecz z 27 pkt, 3 asami i 3 blokami.
- Zrobiliśmy spory krok w stronę mistrzostwa. Chciałbym w niedzielę założyć złote medale, ale Skra na pewno nie odpuści – komentował Konarski.
- Musimy to jeszcze przytrzymać, choćby przez dwa sety, które nam wystarczają do tytułu. Czuję się świetnie, widać u nas radość z gry. To dzięki trenerom, którzy wiedzieli, kiedy przykręcić śrubki, żebym zachował świeżość.
Po meczu odbyło się uroczyste pożegnanie kończącego karierę siatkarza Skry i kadry Michała Winiarskiego (34 l.). Zawodnicy utworzyli mu szpaler, a kibice odśpiewali „Sto lat”. - Odchodzę dumny i szczęśliwy z tego co osiągnąłem – mówił wzruszony „Winiar”. - W szatni Skry stworzyliśmy drugi dom i tego będzie mi brakować.