Adam Kszczot szykuje się do olimpijskiego wyzwania. Wytrzymały jak nigdy

Adam Kszczot
Autor: Paweł Skraba/Super Express

Krótki sezon startów 2020 nie przyniósł znaczących sukcesów Adamowi Kszczotowi (31 l.). Dwukrotny wicemistrz świata w biegu na 800 metrów uzyskał w swojej koronnej konkurencji czas 1.45,64 min., co dało mu 23. lokatę na świecie minionego lata. Ale on wcale nie uważa tego roku za stracony.

- To był udany sezon, bo mogłem cały cykl przygotowań poświęcić cechom wytrzymałościowym. Owszem, nie jest miło biegać trzy sekundy wolniej od spodziewanych rezultatów, ale moim celem było przepracować kilka miesięcy tak, by dotrzeć do maksymalnej wytrzymałości. Efektem był choćby wynik 3.38,69 min. na 1500 metrów, niemal równy rekordowi życiowemu z roku 2017. O ile trzy lata temu „umierałem” za metą, tak teraz czułem się świetnie i mogłem pozować do zdjęć. I w tej chwili, u progu przygotowań do sezonu olimpijskiego nie mam problemów z wytrzymałością.

Brak medalu olimpijskiego to jedyna wyrwa w jego bogatej kolekcji.

- Brakuje mi go - przyznaje biegacz z Łodzi. - Mam nadzieję, że tym razem wejdę do finału igrzysk i tam o niego powalczę. Ten rok był poświęcony przygotowaniom do igrzysk. Na tym celu się koncentrowałem. Korzystne jest dla mnie, że odbędą się one za rok i mam więcej czasu na przygotowania.

Igrzyska 2021 w Tokio raczej nie będą końcem jego kariery.

- Wielu wybitnych średniodystansowców ostatniego dziesięciolecia dowiodło, ze rekordy życiowe na 800 i 1500 metrów można poprawiać nawet w wieku 38 lat - podkreśla Adam Kszczot. - Liczę na to, że procentować będą minione lata dobrych przygotowań.

Rok temu zaczął współpracę z nowym trenerem, Tomaszem Lewandowskim, a tym samym stał się treningowym partnerem Marcina Lewandowskiego (33 l.).

- Główne zmiany to dużo więcej treningu siłowego, w tym elementy sprinterskie oraz głęboki trening wytrzymałościowy - wylicza. - Czuję, że zacząłem czerpać profity z dotychczasowej pracy.

Tomasz Lewandowski opracował plany treningowe i koncepcję przygotowań olimpijskich swojego brata i Adama Kszczota, ale koordynuje ich pracę głównie zdalnie, bo mieszka w Norwegii, a nie dogadał się z PZLA co do warunków zatrudnienia.

- Rozliczamy się z Tomkiem pomiędzy sobą - kwituje zdawkowo najlepszy polski 800-metrowiec. - Podsumowaliśmy niedawno w Warszawie miniony sezon, ale każdy kolejny przyjazd do Polski wymagałby tygodniowej kwarantanny. Czas byłby stracony. Rozmawiamy więc bardzo często przez komunikator. A treningiem na miejscu zajmuje się Piotr Rostkowski.

Najnowsze