Grzegorz Tkaczyk: Dla dobra rodziny sprzedałem Harleya [TYLKO U NAS]

2019-11-28 4:42 Rozmawiał Waldek Zawołowicz
Grzegorz Tkaczyk sprzedał motocykl
Autor: FACEBOOK Grzegorz Tkaczyk sprzedał motocykl

Grzegorz Tkaczyk to jedna z największych legend polskiego szczypiorniaka. Był gwiazdą biało-czerwonej reprezentacji, z którą zdobył wicemistrzostwo świata. Po wygraniu z PGE Vive Ligi Mistrzów zakończył sportową karierę, ale nie zerwał ze sportem. – Moje życie kręci się wokół piłki ręcznej i motoryzacji – zdradza Tkaczyk.

„Super Express”: – Co robi na sportowej emeryturze były kapitan reprezentacji Polski?
Grzegorz Tkaczyk: – Cieszę się życiem. Jestem ekspertem w telewizji przy okazji meczów Ligi Mistrzów. Spełniam się w tej roli i chętnie dzielę się doświadczeniem i wiedzą. Mam też więcej czasu, żeby zająć się domem, czyli żoną i trójką dzieci. Zresztą najstarszy Mateusz chyba chce iść moją drogą i w SMS-ie trenuje piłkę ręczną. Pilnie obserwuję, jak się rozwija. Jest pod dobrą opieką i mam nadzieję, że zostanie dobrym szczypiornistą.

– Ma pan jeszcze kontakt z kolegami z kadry?
– Oczywiście. Z Karolem Bieleckim i Sławkiem Szmalem prowadzimy nawet wspólny projekt pod nazwą Champions Handball Academy, który ma swoje siedziby w Pińczowie, Górze Kalwarii i Wilanowie. Na razie praca szkoleniowa mnie nie interesuje, ale rozwój dzieci i młodzieży jak najbardziej.

– Czy teraz ma pan więcej czasu na swoją motoryzacyjną pasję?
– Z ciężkim sercem to mówię, ale po wielu latach sprzedałem mojego ukochanego Harleya, który był prezentem od żony. Uwielbiałem jazdę na tym wyjątkowym motocyklu, w tym pamiętne wyprawy z Mariuszem Jurasikiem na Mazury. Ale jestem też mężem i ojcem trójki dzieci. Ryzyko jazdy na takim motocyklu bardzo duże. Wygrały dobro rodziny i zdrowy rozsądek.

– Może przerzuci się pan na rajdy samochodowe, które są bardziej bezpieczne?
– W tym temacie mam się od kogo uczyć. Przyjaźnię się z Kajtkiem Kajetanowiczem. Bardzo się ucieszyłem, że został wicemistrzem świata. Pasjonuję się rajdami, regularnie oglądam Barbórkę w Warszawie i może kiedyś sam siądę za kierownicę.

– Wróćmy do piłki ręcznej. Pańscy koledzy z PGE VIVE zagrają znowu w Final Four Ligi Mistrzów?
– Będzie bardzo trudno. W ubiegłym sezonie udało się wyeliminować wielkie PSG, choć w rewanżu wszystko wisiało na włosku. W tym sezonie jest coraz więcej mocnych drużyn. Choćby FC Porto, które wygrało z THW Kiel.

– Nie krwawi panu serce, gdy pan patrzy, jak teraz wygląda reprezentacja Polski?
– Oczywiście, ale to nie jest wina trenera Patryka Rombla, bo ma taki skład, a nie inny. Winni są działacze ZPRP, którzy przespali okres, kiedy nasza reprezentacja była na topie. Panowie dobrze się przy nas grzali i świetnie bawili. Zapomnieli tylko o szkoleniu następców i teraz mamy poważny problem. W ZPRP muszą nastąpić zmiany kadrowe. Inaczej nasza ręczna nie wydostanie się z kryzysu.