Otylia Jędrzejczak wyjawiła szokującą prawdę o zmarłym bracie. Umierał na jej oczach, tego nie da się wymazać z pamięci

2021-05-12 9:35 Mateusz Wysokiński
Otylia Jędrzejczak
Autor: TOMASZ RADZIK / SE Otylia Jędrzejczak

Otylia Jędrzejczak przeżyła w życiu niejedną traumę. Mistrzyni olimpijska z Aten straciła dziecko w wyniku poronienia, a także brała udział w wypadku, w którego trakcie zginął jej ukochany brat. Na jaw wyszło, jak brzmiały ostatnie słowa członka rodziny sportsmenki. Kiedy usłyszy się, co miał do powiedzenia umierający Szymon Jędrzejczak, łzy mogą same napływać do oczu, brutalna prawda na temat tych dramatycznych wydarzeń ujrzała światło dzienne po wielu latach.

Otylia Jędrzejczak przeżywała wielkie chwile sportowych triumfów i osobistych tragedii. W 2005 roku złota medalistka olimpijska z Aten brała udział w wypadku samochodowym, w którego trakcie zginął jej ukochany brat Szymon. Pływaczka postanowiła się rozliczyć z przeszłością na łamach swojej autobiografii, w której opisała, jak wyglądały ostatnie chwile członka jej rodziny i co jej powiedział, gdy umierał. Trzeba przyznać, że wyznanie sportsmenki może szokować.

Otylia Jędrzejczak rozlicza się z przeszłością. Wróciła do wątku wypadku

W autobiografii legendy, zatytułowanej "Otylia. Moja historia" nie mogło zabraknąć wątku tragicznego wypadku, w którym uczestniczyła pływaczka. Przypomnijmy, że 1 października 2005 roku, kobieta podróżowała autem ze swoim bratem Szymonem. W trakcie ich podróży doszło do wypadku i młody pływak zmarł. Jędrzejczak postanowiła rozliczyć się z przeszłością i powiedzieć, jak wyglądały ostatnie chwile członka rodziny i jak brzmiały jego ostatnie słowa.

- Dosłownie chwilę przed wypadkiem uniósł powieki, spojrzał na mnie i powiedział: – Pamiętaj, siostra, że bez względu na wszystko, zawsze będę cię kochał. To było ostatnie zdanie, jakie wypowiedział do mnie, i ostatnie, jakie wypowiedział w swoim życiu. Nie mogłam uwierzyć w nienawiść, która lała się na mnie szerokim strumieniem. Obcy ludzie pisali anonimowo w komentarzach pod artykułami, że życzą mi śmierci, nazywali morderczynią. Przez głowę pierwszy raz w życiu przeszła mi myśl, żeby ze sobą skończyć. To był jedyny moment, w którym nie umiałam dźwignąć tego kamienia na plecach. Miałam już plan, jak to zrobić - opowiada w autobiografii Jędrzejczak.

Otylia Jędrzejczak straciła dziecko. Teraz cała prawda wyszła na jaw. Zachowanie niedoszłego ojca poraża

Tomaszewski szczerze o ALKOHOLU w reprezentacji Górskiego!

Pogrzeb brata był dla pływaczki prawdziwą traumą

Pływaczka postanowiła powiedzieć o tym, jak ponurym wydarzeniem był dla niej pogrzeb ukochanego członka rodziny. Ceromonia już na zawsze odcisnęła piętno na psychice złotej medalistki olimpijskiej z Aten.

- W szpitalu napisałam długi list, który włożyłam mu do marynarki (...) Na pogrzebie nie mogłam nie tylko chodzić, ale nawet siedzieć, sanitariusz wwiózł mnie na lekko uniesionej leżance, żebym mogła pożegnać się z braciszkiem. Rodzice pytali mnie, czy na pewno chcę być przy ostatnim pożegnaniu. Wjechałam na wózku i popatrzyłam na Szymka po raz ostatni. Nie wyglądał jak on, nie tak, jak go pamiętałam. Twarz miał siną, zupełnie jak nie mój Szymon. (...) Tak bardzo chciałam pocałować mojego braciszka, ale nie mogłam się podnieść, bo miałam uszkodzony kręgosłup. (...) Przetrwałam ten pogrzeb na środkach uspokajających - wspomina olimpijka.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze