Sebastian Świderski zrobił TO w trzech osobach

2018-04-14 5:00

To ewenement na skalę europejską. Kto wie, czy Sebastian Świderski (41 l.), prezes Zaksy Kędzierzyn, nie jest jedynym człowiekiem siatkówki, który w turnieju Final Four Ligi Mistrzów pełnił trzy role: zawodnika, trenera i szefa klubu.

Popularny "Świder" zakończył karierę sportową z powodu kontuzji w 2012 r. Wcześniej zdążył wziąć udział w najważniejszych imprezach klubowych w Europie. W 2002 i 2003 r. w barwach poprzednika Zaksy - Mostostalu - grał w turnieju finałowym LM, zajmując 4. i 3. miejsce.

W sezonie 2012/2013 był asystentem Argentyńczyka Daniela Castellaniego i wspólnie doprowadzili kędzierzynian do kolejnego Final Four (4. lokata). W miniony wtorek Zaksa ponownie awansowała do czołowej czwórki (turniej 12-13 maja w Kazaniu, w półfinale zagrają z włoskim Lube). Świderski obserwował to już z fotela prezesa.

- To ciekawa sytuacja, miło, że ktoś to zauważył. Przyznam, że wolałbym, żeby moja kariera zawodnicza potrwała i bym dłużej mógł brać udział w Final Four jako siatkarz - mówi "SE" Świderski. - Tym bardziej że jako gracz miałem też mniej na głowie. Wystarczyło robić swoje na parkiecie, a o pozostałe rzeczy martwili się inni. Byłem prowadzony za rękę, mówiono mi, kiedy stawić się na trening czy wyjazd, wykonywałem czyjeś polecenia. Prezes ma na głowie o wiele więcej, bo musi pogodzić interesy graczy, sponsorów i właścicieli klubu.

W ciągu kilkunastu lat siatkarska Liga Mistrzów zmieniła się zasadniczo. - W górę poszły poziom sportowy i organizacyjny, zwłaszcza jeśli chodzi o wymogi stawiane nam przez europejskie władze siatkarskie - zauważa Świderski. - Niestety, mało dostajemy w zamian. Nagrody nie pokrywają naszych wydatków. Chyba żaden klub nie może powiedzieć, że wychodzi w Lidze Mistrzów na zero, nie mówiąc o zarabianiu.

"Świder" przede wszystkim pilnuje więc kasy. - Od kilku lat jest podobny budżet i trzymamy się go - tłumaczy. - Nie mamy się co równać z takim Zenitem Kazań. Nie da się powiedzieć, że Rosjanie mają 5 czy 10 razy więcej od nas. Oni mogą dostać tyle, ile im potrzeba. Ja nie mam takiego komfortu, ale zawodnicy mają obiecane premie za Final Four - zapewnia.

Zobacz też: ZAKSA w Final Four Ligi Mistrzów! "Big Ben" stanął na wysokości zadania

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze