Pech chciał, że po chwili silnik w jego motocyklu zaczął płonąć. Młody żużlowiec początkowo nawet tego nie zauważył, na szczęście jeden z pracowników technicznych zainterweniował i Drabik zszedł z motocyklu. Silnik doszczętnie spłonął. Wrocławianin do tego momentu jeździł świetnie (dwa zwycięstwa), a po nim - nie zdobył nawet punktu.
Dużo poważniejszy dramat przeżył Krzysztof Kasprzak. Gwiazdor Stali Gorzów w trzecim biegu miał bardzo poważny wypadek. Podczas wejścia w pierwszy łuk zahaczył o motocykl Macieja Janowskiego i groźnie upadł. Efekt - złamanie obojczyka (po raz czwarty w karierze), możliwa operacja i długa przerwa w treningach.
- Tę wygraną dedykujemy Kasprzakowi. Niech szybko wraca do zdrowia - powiedział pełniący obowiązki trenera Stali Piotr Paluch.