Andrzej Wawrzyk: Damy sobie po gębie a potem pójdziemy na piwo

2016-03-31 4:00 KA

Andrzej Wawrzyk (29 l., 31-1, 17 k.o.) i Marcin Rekowski (38 l., 17-2, 14 k.o.) toczyli w karierach wiele ciężkich bojów, ale być może w sobotę czeka ich ten psychicznie najtrudniejszy. Boksujący w wadze ciężkiej przyjaciele skrzyżują rękawice na gali Polsat Boxing Night w krakowskiej Tauron Arenie.

Pięściarze znają się nie od dziś, wielokrotnie razem trenowali, zdarzyły się też wspólne sparingi, a trener Wawrzyka - Fiodor Łapin, raz nawet stał w narożniku "Reksa". - Do takiego pojedynku trudniej się przygotować mentalnie niż do walki z rywalem, którego chce się wyłącznie zlać. Na początku walka z Marcinem wydawała mi się bez sensu, teraz podchodzę do tego czysto sportowo. Na ten jeden dzień tak przestawię głowę, by przyjaźń odłożyć na bok. Oczywiście nasza znajomość nie jest zagrożona. Najpierw damy sobie w ringu po gębie, a potem i tak pójdziemy na piwo. Kwestia tylko, czy będzie stawiał przegrany czy wygrany - mówi Wawrzyk, który w marcu ponownie miał wypadek samochodowy.

Zobacz: Polsat Boxing Night: Pełna karta walk gali w Krakowie

Na szczęście o wiele mniej poważny niż przed walką z Albertem Sosnowskim w 2014 roku, którą ostatecznie odwołano. - Tym razem pękła mi na autostradzie tylna opona, czyli wypadek jak ten prezydenta Andrzeja Dudy - śmieje się bokser.

- Uderzyłem w barierkę, ale nie zrobiło na mnie to wrażenia, bo przy wypadku sprzed 2 lat to był pikuś - dodaje Wawrzyk, który nadal odczuwa ból w lewej nodze, złamanej w dwóch miejscach w wyniku pierwszego wypadku.

Sprawdź: Tomasz Adamek - Eric Molina w TV i STREAM ONLINE. Jaka cena za Pay Per View?

- Doskwiera mi zwłaszcza podczas biegania, ale na bieżni jest dużo lepiej i całe szczęście, bo dalsza kariera bez treningów kondycyjnych byłaby niemożliwa. W ringu ból się jednak nie liczy. Zrobię wszystko, by nasze starcie było ciekawe. Może nawet ciekawsze niż walka wieczoru. Marcin na pewno zadba o to samo - podsumowuje były pretendent do mistrzostwa świata.