Dariusz Michalczewski został aresztowany w grudniu 2016 roku w Gdańsku. Tamtejsza policja zatrzymała go po wezwaniu, jakie otrzymała od żony byłego boksera. Ta przyznała, że została uderzona i znieważona przez "Tigera". Prokuratura zdecydowała się postawić mu zarzut m.in. naruszenia nietykalności cielesnej.
- Znieważanie polegało na użyciu słów powszechnie uważanych za obelżywe, natomiast naruszenie nietykalności na uderzeniu pokrzywdzonej. (...) Pokrzywdzona jest żoną podejrzanego. Pokrzywdzona złożyła zawiadomienie o popełnianiu przestępstwa w dniu interwencji policji. Ostatecznie - przesłuchiwana przed prokuratorem - skorzystała z prawa do odmowy zeznań - mówiła wówczas Tatiana Paszkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Proces ruszył w październiku 2017 roku, a w poniedziałek 17 września poznaliśmy decyzję w tej sprawie. Michalczewski został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Groził mu areszt, ale ostatecznie sąd zdecydował się jedynie na ukaranie go grzywną w wysokości 3 tysięcy złotych. Wyrok jest nieprawomocny.