Klemens Murańka

i

Autor: Cyfra Sport Klemens Murańka

Klemens Murańka o wydłużonym pobycie za Uralem: - Byłem jak w stanie nieważkości

2021-11-29 18:59

Siedem dni przebywał Klemens Murańka (27 l.) w odosobnieniu z powodu zakażenia koronawirusem. Najpierw w Niżnym Tagile, potem w Jekatierynburgu. Dopiero ósmego dnia uzyskał ujemny wynik testu i mógł opuścić Rosję. W niedzielę był już w domu w Poroninie i obejrzał w telewizji drugą serię konkursu w Ruce.

Klemens miał już po dziurki w nosie odosobnienia, podczas którego pobierano mu codziennie materiał wymazowy do badań - z gardła i z... nosa.

- Musiałem się zarazić podczas podróży przez Warszawę do Rosji. Podczas kwalifikacji w Niżnym Tagile jeszcze było dobrze, a na drugi dzień rozbolała mnie głowa i poczułem się nienajlepiej. Test wyszedł pozytywnie. Dzień później straciłem węch. Nic przyjemnego – opowiada swoje odczucia Klimek. - Poza tym w niektórych momentach miałem lekki stan gorączkowy, ale nie więcej niż 37,2 stopnia. Codziennie przychodzili do mojego pokoju ludzie z obsługi, ubrani w kombinezony, pobierali wymaz z jednej i drugiej dziurki nosa oraz z gardła. Posiłki także przynosili mi do pokoju. Byli mili, ale ich twarzy nie widziałem. Wyjść z pokoju też nie mogłem i czułem się trochę jak w więzieniu albo jak w „stanie nieważkości”.

Klemens Murańka utknął w Rosji. Nie uwierzycie, ile kosztuje dzień pobytu w klinice. Wielka kwota

Nie mogąc przez tydzień trenować, wykonywał ćwiczenia zastępcze.

- Wykonywałem rozciągania, ćwiczenia na plecach, „brzuszki” i biegałem z pokoju do przedsionka i z powrotem - wspomina.

Całe szczęście, że pozbycie się koronawirusa nastąpiło w sobotę 27 listopada. Dzięki temu Klemens wraz z pozostającym w Rosji trenerem Radkiem Żidkiem mogli opuścić ten kraj w niedzielę. Ich wizy wygasły w czwartek, ale w okresie pandemii wizy do Rosji zachowują ważność jeszcze przez trzy kolejne dni. Już dzień później trzeba by się o nie starać od nowa.

Powrót Murańki do domu po półtora tygodnia nieobecności bardzo ucieszył rodzinę, a młodszy synek, niespełna roczny Jaś chodził krok w krok za tatą.

- Ale od wtorku wracam do normalnych treningów. Myślę, że uda mi się wystartować w Pucharze Świata w Wiśle. Jestem optymistą. I mam nadzieję, że pokażę formę, na którą pracowałem przez całe lato.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze