Kuriozalna decyzja NBA po wypadku Kobe Bryanta. Tańczyli i śpiewali po jego śmierci

2020-01-27 7:07 JWa
Kobe Bryant zginął w katastrofie prywatnego helikoptera
Autor: East News Kobe Bryant zginął w katastrofie prywatnego helikoptera

Informacja o tym, że Kobe Bryant nie żyje poruszyła całe sportowe środowisko. Przez cały niedzielny wieczór płynęły słowa rozgoryczenia z powodu tej wielkiej dla koszykówki straty. Legendarny zawodnik Los Angeles Lakers zginął w wyniku katastrofy prywatnego helikoptera. Kilka godzin później odbywały się mecze NBA. Władze ligi podjęły bardzo kontrowersyjną decyzję, wiedząc o ogromnej tragedii.

W niedzielę wieczorem służby z Kalifornii potwierdziły wcześniejsze medialne doniesienia o tym, że Kobe Bryant nie żyje. Ikona koszykówki, która całą karierę spędziła w Los Angeles Lakers, zginęła w wyniku katastrofy prywatnego helikoptera. Żaden z kibiców nie był przygotowany na tak wczesne odejście legendy. W chwili śmierci Kobe Bryant miał 41 lat. Słowa przygnębienia wygłaszali najwięksi sportowcy na świecie m.in. Cristiano Ronaldo, Robert Lewandowski czy ostatni grający w NBA Polak - Marcin Gortat. Niestety, władze NBA podjęły bardzo kontrowersyjną decyzję, związaną ze spotkaniami ligi, które rozpoczęły się kilka godzin po tragicznych informacjach.

Nikt nie oczekiwał i nie przypuszczał, że zaplanowane mecze zostaną odwołane. To wiązałoby się z ogromnymi stratami finansowymi oraz wizerunkowymi. Co więcej, kibice i koszykarze straciliby możliwość uhonorowania 5-krotnego mistrza NBA. Sportowcy i fani stanęli na wysokości zadania, czego nie można powiedzieć o szefach najlepszej ligi na świecie. Mimo ogromnego cierpienia, postanowiono głośno puszczać muzykę w halach, a na środku parkietu dalej, jak gdyby nigdy nic, występowały cheerleaderki.

Wielu obserwatorów nie ukrywało oburzenia takimi obrazkami. Ich zdaniem pamięć po tragicznie zmarłym nie została dostatecznie uhonorowana. Znaleźli się jednak również obrońcy kontrowersyjnej decyzji. W ich opinii Kobe Bryant nie chciałby, by środowisko pogrążyło się w głębokiej żałobie i nie oczekiwałby zaniechania zabawy.

W nocy polskiego czasu szef ekipy strażaków z Los Angeles podał, że na pokładzie helikoptera było łącznie 9 osób - 1 pilot i 8 pasażerów. Nikt nie przeżył tragicznego wypadku. Wśród ofiar znalazła się także 13-letnia córka Kobe Bryanta. Wraz z ojcem podróżowała ona na... trening koszykówki.

Najnowsze