Anita Włodarczyk odebrała nagrodę PKOl i poparła kampanię przeciw nowotworom. - Te różowe włosy są dla kobiet, żeby się badały [WIDEO]

2021-10-12 17:23
Anita Włodarczyk odsłania w Muzeum Sportu plakietkę trzeciego złota olimpijskiego
Autor: Tomasz Radzik

Anita Włodarczyk (36 l.) pojawiła się na gali olimpijskiej PKOl z włosami o różowej. barwie. Trzykrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem odebrała nagrodę 120 tys. zł za zwycięstwo w Tokio.

„Super Express”: - Czy kolor pani włosów wynika z fantazji?

A. Włodarczyk: - To dlatego, że w tym sezonie rzucałam różowym młotem oraz dlatego, że brałam udział w kampanii przeciw rakowi piersi u kobiet. Przy okazji gali olimpijskiego chciałam przypomnieć, aby kobiety poddawały się badaniom profilaktycznym.

- A czy pani sama kończy rok w dobrym zdrowiu?

- Do sezonu przystępowałam po dwuletniej przerwie w startach, po kontuzji i operacjach. Zaczynałam trening od podstaw, jakby był to pierwszy raz. Po sezonie ze zdrowiem jest w porządku. Musi tak być, skoro zdobywa się medal olimpijski. Mam teraz jeszcze okres wakacyjny, poświęcony na regenerację organizmu. Nabrałam sił. Wkrótce ruszam z nowymi przygotowaniami. Igrzyska w Tokio były moim ostatnim startem, żeby wcześnie zacząć przygotowania do sezonu 2022, w którym zaplanowane są mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy.

- Czy ten trzeci złoty medal olimpijski był najtrudniejszy do zdobycia?

- Zdecydowanie tak. A najłatwiej było zdobyć ten drugi, w Rio de Janeiro.

- Nie uwiera pani brak od czterech lat wyników powyżej 80 metrów? (w Tokio zwyciężyła wynikiem 78,48 m – red.)

- Na igrzyska jechałam po medal. On był celem numer jeden, a nie przekroczenie 80 metrów czy pobicie rekordu świata. Teraz będę zaczynała przygotowania z innego pułapu. Okaże się „w praniu”, co z tego wyjdzie.

- Gdzie będzie pani trenować?

- Większość czasu spędzę w Katarze, pod okiem trenera Ivicy Jakelicia. Przygotowania będą podobne do tegorocznych, żeby nie przekombinować.

- Dotrwa pani do kolejnych igrzysk, w 2024 roku?

- Nie wiem, czy dotrwam do jutra (śmiech). Nie chcę nic deklarować poza tym, że chciałabym wystartować w Paryżu 2024. Czas pokaże, czy się to uda.

- A co po skończonej karierze? Praca trenerki? - Nie myślę o tym, póki startuję. Nie wiem, czy mogłabym być trenerką. Dla trenera najtrudniejsze jest chyba, gdy siedzi na trybunie i wtedy co najwyżej może dawać wskazówki. Mnóstwo stresu i nerwów. Wolę być zawodniczką w kole niż siedzieć na trybunie (śmiech).

Anita Włodarczyk po Gali Olimpijskiej PKOl
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze