Niesamowity upór mistrzyni. Zdiagnozowali u niej groźnego raka, a ona chce startować na igrzyskach!

2019-11-29 9:45 JWa
Chaunte Lowe chce wystartować na igrzyskach, chociaż choruje na raka
Autor: Instagram / chauntelowe Chaunte Lowe chce wystartować na igrzyskach, chociaż choruje na raka

Po takiej informacji wielu ludzi załamałoby się i nie umiałoby już więcej czerpać z życia. Chaunte Lowe jest jednak zupełnie inna. Gdy dowiedziała się, że ma raka piersi, nie rzuciła sportu. Wręcz przeciwnie! Trenuje jeszcze mocniej, by przygotować się do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Celem halowej mistrzyni świata w skoku wzwyż z 2012 roku jest start na tej właśnie imprezie, mimo wszelkich przeciwności losu.

Najważniejsza walka w życiu Chaunte Lowe trwa już od jakiegoś czasu. Zaczęło się od tego, że sama wykryła guza w swojej piersi. Lekarz, do którego się udała, postawił jednak błędną diagnozę, twierdząc, że to na pewno nie jest nowotwór. Rok później jasnym stało się, że popełnił ogromny błąd. "I to było w tym straszne. Gdy wyczułam guzka, byłam pewna, że to rak. Płakałam, potwornie się bałam. Lekarz mnie uspokoił, dostałam kopa do dalszego życia, po czym się okazało, że będę musiała się jednak zmierzyć z chorobą. Trudno było mi się z tym pogodzić, ale co miałam zrobić? Musiałam podjąć rękawicę" - wspominała Amerykanka w jednym z instagramowych postów. Konieczne było wdrożenie chemioterapii, którą Chaunte Lowe przechodzi do dzisiaj.

"Wyobrażałam to sobie całkowicie inaczej. Wydawało mi się, że mój organizm będzie zniszczony tak jak po ciąży, ale to coś kompletnie innego. Po każdej sesji w szpitalu czuję się jakbym wykonała najgorszy i najcięższy trening w życiu, a przecież tylko leżałam. To trudne doświadczenie, ale chcę o tym mówić, chcę dzielić się swoją historią" - zdradziła lekkoatletka, która już cztery razy występowała na igrzyskach olimpijskich. Mimo wszelkich przeciwności sportsmenka nie przerwała treningów. Wciąż zdrowo się prowadzi i ma nadzieję na udział w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio. "Nie piję, nie palę, ale za to codziennie ćwiczę. Rak nie ma tu żadnego znaczenia i w niczym mi nie przeszkadza" - czytamy na jej profilu w medium społecznościowym.

35-letnia zawodniczka wie, że ma dla kogo walczyć i sport nie jest jedyną odskocznią. Jako matka trójki dzieci czuje się odpowiedzialna za rodzinę. Czuje także, że ma misję. Na Instagramie nie stroni od wrzucania zdjęć z leczenia. Nie wstydzi się łysiny spowodowanej chemioterapią. "Długa droga przede mną. Wiem o tym, ale cieszę się z każdego małego kroku. Za każdym razem jak jechałam na igrzyska, celem był medal. Tym razem patrzę na to całkowicie inaczej. Marzę o tym, by znaleźć się znowu w reprezentacji i by móc opowiedzieć swoją historię. Może dzięki temu ktoś pójdzie na badania i uniknie najgorszego. Jak pokazują statystyki, jedna na osiem kobiet będzie musiała się zmierzyć z tych schorzeniem, a im wcześniej zostanie zdiagnozowana, tym większe ma szansę na dalsze życie" - czytamy na Instagramie.