Czesław Lang: - Kajto pojedzie jak u siebie w domu

2020-12-03 0:34 Waldemar Zawołowicz
Czesław Lang
Autor: PIOTR GRZYBOWSKI/SE Czesław Lang

Wielka postać polskiego kolarstwa mocno trzyma kciuki za ekipę LOTOS Rally Team. - Włochy są bardzo przyjazne dla Polaków, dlatego Kajetan Kajetanowicz ma spore szanse na zwycięstwo na legendarnym motorowym torze. Wiem, że Kajto lubi startować w Italii i w tym rajdzie także sobie poradzi - uważa dyrektor kolarskiego Tour de Pologne, Czesław Lang (65 l.).

Wicemistrz olimpijski z Moskwy (1980) jest od lat związany z Włochami i dla byłego kolarza jest to druga ojczyzna. Przez osiem lat "Cesare", jako pierwszy Polak startował w zawodowych grupach kolarskich. We Włoszech zdobył markę i wielkie uznanie. W tym kraju jest lubiany i podziwiany. Lang ma tam ogromne grono przyjaciół. O słonecznej Italii może mówić godzinami, w tym także o Lombardii, gdzie także odbywają się wyścigi kolarskie, w tym słynne Giro di Lombardia. Teraz nawet skutki pandemii nie są w stanie przeszkodzić organizatorom w przeprowadzeniu w tym regionie samochodowego Monza Rally.

- Kajetan pojedzie w przeuroczej Lombardii, która jeszcze niedawno miała olbrzymie problemy związane z koronowirusem. Teraz jednak sytuacja w tym regionie znacznie się poprawiła. Lombardia znajduje sie w strefie pomarańczowej. Zatem ograniczenia są mniejsze - mówi Czesław Lang. - Włosi na pewno dopilnują, żeby względy sanitarne były przestrzegane. Jeśli poradzili sobie z organizacją takiej imprezy jak Giro d'Italia, to na pewno z rajdem Monza tym bardziej. Taką imprezę jest łatwiej zorganizować. Dlatego niech Kajto z Maćkiem się nie martwią, tylko myślą o szybkiej jeździe. Jestem przekonany, że pojadą tam jak u siebie w domu. Mocno za naszych chłopaków zaciskam kciuki.

Dyrektor Tour de Pologne od lat przyjaźni się Kajetanowiczem. Nie ukrywa, że połączyła ich wspólna pasja - sport. Obaj wzajemnie sobie kibicują. Nic zatem dziwnego, że wicemistrz olimpijski cieszył się z drugiego miejsca Kajty na rajdzie Sardynii. Teraz Lang jest przekonany, że ustronianin poradzi sobie także w okolicach Mediolanu. "Cesare" co prawda nie zna toru Monza, ale był swego czasu na Imoli, która znajduje się w pobliżu Bolonii. Jak twierdzi, Włochy mają bzika na punkcie motoryzacji i kolarstwa. Wiele firm tych branż współpracuje ze sobą.

Wokół związków kolarstwa ze sportami motorowymi związana jest pewna historia spotkania dwóch wielkich włoskiego sportu.

- Kiedyś spotkali się producenci: rowerów - Ernesto Colnago i samochodów - Enzo Ferrari. Ten drugi zaproponował zbudowanie ramy rowerowej z karbonu, bo do tej pory były zbyt ciężkie. Wkrótce wspólnymi siłami obu firm wyprodukowano pierwszy karbonowy rower, który był czerwony, tak jak wozy formuły 1, a na przodzie widniał znaczek Ferrari. I na takich rowerach jako pierwsi z Leszkiem Piaseckim wygraliśmy wyścig na czas parami, słynne Trofeo Baracchi. Jechało nam się znakomicie, bo mieliśmy średnią prędkość aż 54 km/godz. Na stukilometrowej trasie to prawie sprint - wspomina Lang.

Dyrektor Tour de Pologne gorąco kibicuje Kajetanowiczowi. Obaj są pasjonatami w swoich dziedzinach. Mimo że ostatnio z racji ograniczeń Lang nie jest obecny na trasach rajdowych, to jednak z niecierpliwością czeka na pomyśle wieści z Włoch.

- Byłoby to piękne zakończenie tego nietypowego sezonu. Przekonałem się o tym dobitnie organizując Tour de Pologne. Teraz swoje do wykonania ma Kajetanowicz. Nie byłem jeszcze na żadnym rajdzie WRC, ale nie znaczy, że jeszcze nie widziałem na żywo pędzących samochodów rajdowych. Gościłem na naszej Barbórce, oraz na Mazurach, gdzie odbywała się impreza rajdowa. Jeśli czas i zdrowie dopisze, to w przyszłym roku pojadę kibicować Kajetanowi - kończy wicemistrz olimpijski.

Najnowsze