Na Rajdzie Dakar można nawet zrobić rentgen. „SE” odwiedził centrum medyczne imprezy

2020-01-13 14:07 Marek Żochowski, Arabia Saudyjska
Rajd Dakar 2020, centrum medyczne, rentgen, cyfrowe zdjęcie rentgtenowskie
Autor: Marek Żochowski Francuski specjalista-radiolog demonstruje działanie sprzętu w centrum medycznym Rajdu Dakar

Roboty mają co niemiara, nic dziwnego, że w zaimprowizowanym szpitalu Rajdu Dakar pracuje ponad 60 osób. Można tu nawet operować mniej poważne przypadki albo wykonać badania obrazowe. To jak niewielka placówka medyczna, tyle że zlokalizowana w namiotach i ciężarówkach.

Codziennie zgłaszają się tu zawodnicy narzekający na bóle, to głównie motocykliści, którzy najgorzej znoszą fizyczne trudy Dakaru. Nad tymi przypadkami cały czas pracują fizjoterapeuci. Oczywiście lekarze są też do dyspozycji w przypadkach nagłych, jak złamania, rozcięcia czy potłuczenia. Reagują błyskawicznie, są w stanie polecieć helikopterem na ratunek i wedug normy organizatora zawodów, powinni dotrzeć na miejsce wypadku najpóźniej w 15 minut. Czasem jednak na pomoc jest za późno, tak jak w przypadku tragicznie zmarłego Paulo Goncalvesa, portugalskiego motocyklisty,który w niedzielę poniósł śmierć na miejscu wypadku w czasie etapu.

Lekarze na Dakarze w mniej dramatycznych sytuacjach są do dyspozycji wszystkich uczestników imprezy, także obsługi i dziennikarzy. – Jesteśmy w stanie zrobić na miejscu nawet mniejsze operacje związane z przemieszczeniem kości czy złamaniami, ale jeśli sprawa jest poważna, to po badaniach, w tym obrazowych, podejmujemy decyzję, co zrobić i czy wysłać pacjenta do szpitala.

Mamy między innymi chirurga, radiologa i anestezjologa – wyjaśnia „SE” Govram Assanthiany, szef administracyjny opieki medycznej w Rajdzie Dakar. – Wśród lekarzy są przedstawiciele różnych narodowości, nie tylko Francji, ale i Rosji, Hiszpanii, czy krajów Ameryki Płd.
Na miejscu jest gabinet wyposażony w cyfrowy aparat rentgenowski i USG. Gabinet to może za dużo powiedziane, badanie odbywa się w... naczepie wielkiego tira przystosowanej do tego celu. Dwaj francuscy radiolodzy analizują zdjęcia i pomagają w wydaniu diagnozy.

– Zajmuję się między innymi oczyszczaniem i zaopatrzeniem ran, pomagam, gdy doszło na przykład do przemieszczenia barku czy naciągnięcia ścięgien albo złamań. Oceniam też stan pacjentów, którzy mogą wymagać transportu do szpitala. Jesteśmy w stanie wykonać intubację, monitorować stan chorego przy pomocy odpowiedniego sprzętu. Same badania rentgenowskie wykonujemy co najmniej trzy, czrery razy dziennie – tłumaczy nam prof. Gilbert Vepsier, chirurg zajmujący się wykonywaniem mniejszych operacji w szpitalu położonym w samym środku obozu dla zawodników.

Najnowsze