Przerażające chwile reprezentanta Polski: O mało nie odcięło mi głowy

2020-01-14 2:00 Marek Żochowski, Rijad
Kamil Wiśniewski, Rajd Dakar
Autor: EastNews Kamil Wiśniewski, Rajd Dakar

Był o krok od tragedii. Podczas jednego z etapów Rajdu Dakar 2020 jeden z najlepszych polskich quadowców, zawodnik Orlen Teamu Kamil Wiśniewski mógł stracić głowę. I to dosłownie.

Mało brakowało, a linka, która zaplątała mu się wokół szyi w trakcie jednego z etapów, odcięłaby mu głowę! – Uratował mnie kołnierz, który zakładamy na szyję, by się ochronić o słońca i wiatru. Ta chusta uchroniła mnie przed utratą głowy. Lina się przecięła, owinęła się na mojej szyi dookoła. Złapałem się za nią, spadłem z quada. Naprawdę mogłem stracić głowę. Jadę jednak dalej, jestem twardzielem, moim zadaniem jest dojechać do mety, bo w Dakarze liczą się tylko ci, którzy zarówno wystartują, jak i znajdą się na finiszu – zapewnił „Super Express” Kamil, któremu po dramatycznej przygodzie pozostały liczne szramy na szyi. – Spokojnie, nie tracę głowy – zbywa całe zdarzenie uśmiechem.

Rany po lince bolały go zresztą jeszcze później w trakcie rajdu. Kiedy w niedzielę wrócił z siódmego etapu do obozu dla zawodników, skarżył się na dolegliwości bólowe. – Wziąłem co prawda tabletki przeciwbólowe przed odcinkiem, ale w czasie jazdy przestały działać i znowu bolało – przyznał Wiśniewski, zajmujący przed wtorkowym etapem dobre piąte miejsce w klasyfikacji generalnej Dakaru. W poniedziałek motocykliści i quadowcy nie jechali.

Organizatorzy podjęli decyzję, by odwołać ich zmagania po tym jak dzień wcześniej tragicznemu wypadkowi uległ portugalski motocyklista Paulo Goncalves. Po upadku przy wysokiej prędkości doznał śmiertelnych obrażeń głowy i tułowia, gdy zwalił się na niego motor.