Tygrys namawia Kajetanowicza na Dakar

2020-10-25 12:10 Waldemar Zawołowicz
Kajetan Kajetanowicz
Autor: MARCIN SNOPKOWSKI/KAJTO.PL Kajetan Kajetanowicz

Kajetan Kajetanowicz (41 l.) otrzymał nietypową propozycję od mistrza pięści. Dariusz Michalczewski (52 l.) namawia swojego przyjaciela z Ustronia do startu w rajdzie Dakar. Co prawda "Tygrys" nie jest mistrzem kierownicy i nigdy w tej imprezie nie startował, ale na własne oczy widział, jak wygląda ta impreza. Były mistrz świata wagi półciężkiej federacji WBA, IBF i WBO osiem lat temu był na trasie Dakaru w Chile i wrócił do domu pełen wrażeń.

- Polecieliśmy tam towarzysko z kolegami z zespołu Scorpions oraz z naszymi żonami. Chcieliśmy z bliska zobaczyć Dakar i przy okazji ten piękny kraj. Co prawda nie zdecydowałem się na jazdę profesjonalnym dakarowym VW Amarokiem (pick upem), była taka możliwość, jednak widziałem swoje na pustyni Atacama. W tajemnice Dakaru i tych nietypowych samochodów wprowadzał nas były zwycięzca tego rajdu, Belg Jacky Ickx, który znany jest także ze startów w Formule 1. Najbardziej zainteresowany jazdą Amarokiem z automatyczną skrzynią biegów był gitarzysta Rudolf Schenker, który jest największym pasjonatem motoryzacyjnym w zespole i przy okazji nagrywał w Chile rajdowy teledysk - mówi "Tygrys".Pobyt na chilijskiej pustyni zrobił na byłym mistrzu świata wielkie wrażenie. Do tego stopnia, że do dziś mile wspomina tamten styczniowy wypad. 

Dariusz Michalczewski
Autor: eastnews Dariusz Michalczewski

Nie jest wykluczone, że w tym najtrudniejszym rajdzie świata za jakiś czas pojedzie Kajetanowicz, który na razie pochłonięty jest rywalizacją w rajdach WRC.- Jeśli "Kajto" kiedyś znudzi się rajdami klasycznymi, to nie powinien się zastanawiać. Uważam, że nasz najlepszy rajdowiec ma wszystkie umiejętności i predyspozycje, żeby spróbować sił na tej trasie. Jeśli takie plany, czy marzenia chodzą mu po głowie, to nie powinien obawiać się je spełniać. Na pewno dały radę. Wiem, że "Kajto" kocha swoją samochodową pracę i jest perfekcjonistą. Dlatego doceniam takich pasjonatów i zawsze znajdą u mnie oddanego i wiernego kibica - dodaje Michalczewski.Były mistrz świata podczas pobytu w Chile widział z bliska jak wygląda dzień kierowców rajdowych w tak ekstremalnych warunkach. Podziwiał ich pracę i zmagania na najtrudniejszej trasie na świecie.- Widziałem wszystko z bliska, ale nie nocowałem na środku pustyni. Mieszkaliśmy w hotelach i stamtąd przywozili nas na trasę. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie miasteczko rajdowe i setki rozstawionych namiotów oraz ludzi pracujących przy samochodach w środku pustyni. Dakar to jest znakomite miejsce dla Kajetana, dlatego sądzę, że kiedyś skusi się na występ w tej niesamowitej imprezie - przekonuje legendarny polski bokser.Michalczewski stale podkreśla, że nie jest gadżeciarzem. Samochód traktuje jako narzędzie pracy, a za kierownicą stara się być ostrożny i uprzejmy dla innych użytkowników dróg. Często zdarza się, że to jego żona Barbara prowadzi samochód, a on sam siada sobie wygodnie na prawym fotelu. "Tygrys" zna natomiast wiele wielkich postaci w środowisku automobilistów i wspomina wiele wspólnych chwil.- Wielu z nich przychodziło na moje walki. Pamiętam dobrze wielkiego Austriaka Nicki Laudę, znam też jego rodaka Gerharda Bergera, czy Niemca Ralfa Schumachera. Swego czasu przejechałem się też 20 okrążeń na torze Nurburgring w bolidzie Renault z Formuły 3 i tak mi się spodobało, że nie chciałem tej zabawy kończyć. Teraz czekam na możliwość obserwowania rajdu z udziałem Kajetana, bo dawno się nie widzieliśmy, a obaj przecież włączamy się w akcje charytatywne. Na razie pozostaje mi jedynie życzyć mu podtrzymania wysokiej formy i wygranej w rajdzie Ypres - podsumowuje Dariusz Michalczewski.

Najnowsze