Krzysztof Kosedowski: "Chłopaki nie płaczą" - z tego filmu ludzie mnie głównie pamiętają, rzadziej z boksu

2013-08-17 10:10 Konrad Adamczewski
Krzysztof Kosedowski
Autor: East News

Pan daje piątaka, a cwaniak trzydzieści - mówił Krzysztof Kosedowski (53 l.) w komedii Olafa Lubaszenki "Chłopaki nie płaczą". Tamta filmowa rola była epizodyczna, ale... - Dziś starsi kibice pamiętają mnie z ringu, młodzież raczej z tego filmu niż z bokserskich walk - śmieje się brązowy medalista IO w Moskwie (1980) w wadze piórkowej.

Pochodzi z bokserskiej rodziny. Boksowali również jego dwaj bracia: młodszy Dariusz i starszy Leszek. - Leszek zdobył w 1972 roku mistrzostwo Polski juniorów, więc pomyślałem: czemu nie spróbować? - wspomina Krzysztof Kosedowski.

Debiutował w 1975 roku w Wiśle Tczew. W 1979 roku przeniósł się do warszawskiej Legii. - Musiałem odrobić służbę wojskową. Myślałem, że spędzę w stolicy dwa lata i wrócę do domu. Poznałem jednak kobietę swojego życia, małżonkę Ewę, i zostałem na stałe, więc z perspektyw czasu mogę powiedzieć, że podpis na kontrakcie z Legią był najważniejszy, jaki w życiu złożyłem. Pamiętam, że mój transfer do Legii ze Stoczniowca Gdańsk, gdzie trafiłem z Wisły, kosztował pół miliona starych złotych - mówi Kosedowski, który później przez wiele lat był trenerem Legii.

Przeczytaj koniecznie: Isinbajewa w ogniu krytyki, teraz się tłumaczy. "Nie jestem homofobem"

Z igrzysk olimpijskich w Moskwie wrócił z brązowym medalem. W pierwszej walce pokonał 5:0 Koreańczyka Yong Jo Gu, w drugiej - 4:1 Marovicia z Jugosławii. W ćwierćfinale pokonał 5:0 Dalrovere z Brazylii, ale założono mu 12 szwów i nie mógł przystąpić do półfinału. - Cieszę się, że sędzia zachował się wtedy elegancko. Do końca walki zostało 20 sekund, widział, że mam przewagę, więc mnie nie zdyskwalifikował i pozwolił zdobyć medal - wspomina bokser, który po zakończeniu kariery stał się popularny za sprawą wspomnianej roli w filmie Lubaszenki. - Niedługo po premierze jechałem tramwajem i słyszę, jak jeden chłopak mówi do drugiego: "Ty zobacz, to Siwy z filmu "Chłopaki nie płaczą" - śmieje się Kosedowski.

Na amatorskich ringach stoczył 287 walk (256 zwycięstw, 3 remisy, 28 porażek). Po zakończeniu kariery był trenerem w Legii, przez 8 lat asystentem trenera kadry olimpijskiej. Dziś czasami daje jeszcze lekcje boksu, biega hobbystycznie w maratonach i czeka na narodziny pierwszej wnuczki. - Już nie mogę doczekać się bycia dziadkiem - mówi. Syn nie poszedł w jego ślady, pracuje w PZPN.