Nie żyje bokserski rekordzista. Zabił go guz mózgu, ale jego rekord zostanie nieśmiertelny

2020-02-13 11:27 JWa
Boks muay-thai, rękawice bokserskie
Autor: East News Rękawice

Jimmy Thunder nie żyje. Przeszedł do historii światowego boksu jako autor najszybszego nokautu. Niestety, najważniejszą walkę w życiu przegrał. Zaledwie dziesięć dni po swoich 54. urodzinach zmarł. Wcześniej lekarze wykryli guza na jego mózgu.

W czwartek Jimmy Thunder przeszedł operację w szpitalu w Auckland. Niestety, nie pomogła ona i niedługo później zmarł przez guza mózgu. Swoją poważną bokserską karierę rozpoczął w 1986 roku. Wtedy to wygrał Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej. Wiadomo było, że słynie z mocnego ciosu. Właśnie takim w finale powalił rozpoznawalnego Douglasa Younga. W zawodowej karierze zwyciężył z trzema byłymi mistrzami świata w wadze ciężkiej. Na rozkładzie znaleźli się Tim Witherspoon, Tony Tubbs i Trevor Berbick. Zatrzymał go dopiero John Ruiz, który później wywalczył mistrzowski tytuł. Mimo tego, że nie zrobił ostatecznie zawrotnej kariery, to Jimmy Thunder pozostał w pamięci kibiców ze względu na jeden ze swoich nokautów.

Jimmy Thunder do dzisiaj jest autorem najszybszego nokautu w historii. Jego ofiarą padł Crawford Grimsley. Zawodnik, który wcześniej wytrzymał całą walkę z wielkim George'em Foremanem, wylądował na deskach już po pierwszym ciosie.



Na początku 1999 roku Jimmy Thunder miał zaplanowaną walkę z Andrzejem Gołotą. Starcie, które miało być transmitowane na HBO, nie doszło do skutku. Thunder odniósł kontuzję i w ringu z Polakiem pojawił się Jesse Ferguson.

Najnowsze