Adam Małysz: - Nie my przegraliśmy, lecz wygrali inni.

2020-01-25 23:05 Dariusz Chrabałowski
Adam Małysz
Autor: Cyfra Sport Adam Małysz

Polska ekipa przez cały konkurs drużynowy na Wielkiej Krokwi zajmowała piątą lub szóstą pozycję. Były jednak chwile, po czwartej i piątej kolejce (po skokach Dawida Kubackiego i Piotra Żyły), gdy strata do podium była wręcz znikoma.

Dyrektora sportowego PZN Adama Małysza (42 l.) zapytaliśmy o przyczyny porażki.

- Nie powiedziałbym, że przegraliśmy, ale że nie wygraliśmy – powiedział ze śmiechem „Orzeł z Wisły”. - Bo inni byli lepsi, bo mieli czterech równych zawodników. W poprzednich, obfitych latach mieliśmy pięciu – sześciu mocnych zawodników i trzeba było kogoś odrzucić. Teraz brakuje nam czwartego. Mamy lekki kryzys, ale nie jest on głęboki, skoro Dawid i Kamil skaczą świetnie, a Piotrek Żyła coraz lepiej. Nie ma powodów do pesymizmu, ale trzeba ten problem rozwiązać.

Trener Michal Doleżal bronił po konkursie swojej decyzji wystawienia Jakuba Wolnego:

- Nie zestawiłbym tej drużyny inaczej,  gdyby można było cofnąć czas. Bo Kuba zyskał czucie po ostatnich treningach. W stosunku do Maćka Kota czy Stefana Huli ma najmniej do poprawienia. Poza tym dotąd zawsze lepiej radził sobie w drużynie. I dzisiaj skakał lepiej niż w piątek w kwalifikacji.

- Prawda, ze nie mamy godnego czwartego. Musimy się cieszyć, bo wygrywamy konkursy albo stajemy na podium, ale szkoda, że dotyczy to tylko trójki Kubacki, Stoch, Żyła. Nie całkiem jesteśmy z tego zadowoleni, bo chcielibyśmy, aby punktowali wszyscy. Na to wskazywały starty w lecie. Staramy się odbudować tamten stan. Na pewno będą zmiany w składzie na Puchar Świata w Sapporo.

Najnowsze