SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty lekkoatletyka Robert Sobera: Za mocno wszedłem w tyczkę i mi pękła [ZDJĘCIA]

Robert Sobera: Za mocno wszedłem w tyczkę i mi pękła [ZDJĘCIA]

17.06.2017, godz. 02:00
Robert Sobera
Robert Sobera podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Amsterdamie (2016 rok) foto:

Półtora miesiąca temu na treningu pękła mu w rękach tyczka, powodując złamanie jednej z kości śródręcza. Robert Sobera (26 l.) nie poddaje się. Dzięki zastosowaniu plastikowej łuski ochraniającej palec nie przestał trenować. Przez miesiąc nie mógł skakać, ale mógł choćby uwieszać się na drążku. Ma już za sobą pierwszy, kontrolny start. Na razie bez zaliczenia żadnej wysokości. Ale wkrótce powinno być lepiej.

"Super Express": - Ma pan powody uważać się za arcypechowca...

Robert Sobera: - Nie mam chyba części ciała, która w trakcie mojej kariery nie doznałaby kontuzji. Miałem nadzieję, że limit pecha już się wyczerpał, a tu znowu uraz. Cóż, taki mój los. A może to próba charakteru? Bo po wypadku nie myślałem, by porzucić sport, tylko by jak najszybciej wrócić do skakania. Na razie czynię to ze skróconego rozbiegu: osiem kroków zamiast szesnastu.

- Nie kładzie pan kreski na obecnym sezonie?

- Gdyby tak było, pojechałbym na wakacje. Mam nadzieję, że na przełomie miesiąca będę mógł wreszcie zastosować pełny rozbieg. Bez tego nie ma pełnego wygięcia tyczki.

- Pamięta pan historię skoczka narciarskiego Simona Ammanna z igrzysk 2002?

- Pamiętam, jak wystrzelił po złote medale. Po kontuzji zawodnik jest bardziej zdeterminowany i rzuca na szalę wszystko, co ma, całą swoją energię. Ja jednak na razie nie wyobrażam sobie takiego wyskoku jak Ammann. Dominuje we mnie niepewność.

- Podobno zmienia pan producenta tyczek?

- Nie od razu. Co prawda to była już trzecia tyczka marki Pacer, jaka mi się złamała w ciągu dwóch lat i mam o to żal, ale nie wiem, czy jest to wina producenta. W tym sezonie zostanę przy niej. Jest lżejsza i bardziej "dynamiczna" od tyczek Spirit, które... zamówiłem już, z zamiarem używania ich po tym sezonie.

- Kogo lub co obwinia pan o to, co się stało?

- Jeśli obwiniać, to głównie siebie, bo być może skusiłem los. Na tamtym treningu "wszedłem" w tyczkę mocniej niż zwykle, wiedząc, że w takiej sytuacji sprzęt czasem pęka. Ale z drugiej strony uważam, że nie ma sensu skakać i nawet ryzykować, nie używając pełnych możliwości.

autor: Rozmawiał Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: