SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty sporty motorowe Formuła 1: Ferrari wyrosło na faworyta, a Sebastian Vettel prowokuje!

Formuła 1: Ferrari wyrosło na faworyta, a Sebastian Vettel prowokuje!

16.03.2017, godz. 12:46
Sebastian Vettel, Ferrari, Formuła 1
foto: EAST NEWS

Wiele wskazuje na to, że w nadchodzącym sezonie Formuły 1, hegemonia stajni Mercedes GP zostanie przełamana. Wszystko za sprawą Ferrari, które na cykl przygotowało nie bolid, a prawdziwą bestię! Doszło do tego, że podczas testów Sebastian Vettel nie musiał dodawać gazu, by być szybszym od rywali!

Formuła 1 wystartuje już 26 marca. Za nieco ponad tydzień najlepsi kierowcy na świecie ruszą na start GP Australii. Kibice, którzy nie śledzili na bieżąco przedsezonowych testów, zapewne uważają, że faworytem są zawodnicy stajni Mercedes GP. Rzeczywistość może okazać się brutalna dla zespołu Lewisa Hamiltona. Sam brytyjski kierowca wskazał, że wielkim rywalem jego zespołu będzie Ferrari. - Wykonali fantastyczną robotę i myślę, że mają do pokazania jeszcze więcej. Ich tempo w testach było wręcz spektakularne. Są bardzo blisko nas, a być może są nawet szybsi - podkreślił Hamilton.

Wtóruje mu nieformalny szef Red Bulla. Helmut Marko zwrócił uwagę na prowokacyjne zachowanie Sebastiana Vettela. Podczas prób kierowca ekipy ze stajni z Maranello dopuścił się dość niecodziennego sposobu prowadzenia bolidu. - Martwi mnie Vettel. Znam go bardzo dobrze. Na testach prowokacyjnie spuścił nogę z gazu na swoim najszybszym kółku, jadąc po głównej prostej. Każdy mógł się zorientować. Jeśli robisz coś takiego, to znaczy, że twoja pewność siebie i świadomość, że samochód może znacznie więcej, jest potężna - wyjaśnił Marko.

Dużo chłodniej do tematu podchodzą sami zainteresowani. Doświadczenie nauczyło Ferrari ostrożnie ważyć słowa. Co sezon zapowiadano bowiem walkę o tytuł, a kończyło się wielkimi porażkami i rozczarowaniami. Szef koncernu nie stawia swojej ekipy w roli faworyta nadchodzącego sezonu F1. - Mercedes wciąż jest przed nami - skwitował krótko Sergio Marchionne, który ograniczył do minimum komunikację z mediami.

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: