SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport sporty walki boks Andrzej Wasilewski: Dopłacaliśmy do walk Krzysztofa Włodarczyka

Andrzej Wasilewski: Dopłacaliśmy do walk Krzysztofa Włodarczyka

07.07.2017, godz. 06:38
Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, Noel Gevor
Krzysztof „Diablo” Włodarczyk podczas walki z Noelem Gevorem foto:

Jutro na uroczystej gali w Monako poznamy wszystkie szczegóły związane z turniejem World Boxing Super Series, w którym zwycięzca kategorii junior ciężkiej zarobi 4,6 mln dolarów. Pewny występu w turnieju jest Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (36 l., 53-3-1, 37 k.o.). - W ostatnich latach do jego walk dopłacaliśmy, ale nie było innego wyjścia - mówi nam promotor "Diablo" Andrzej Wasilewski (45 l.).

"Super Express": - Kto według pana byłby idealnym rywalem dla "Diablo" w tym turnieju?

Andrzej Wasilewski: - Moim marzeniem byłby pojedynek z mistrzem WBC Mairisem Breidisem. Na kogo jednak byśmy nie trafili w pierwszej walce, będzie ciężko, bo na początek trzeba się zmierzyć z posiadaczem pasa. A Krzysiek w ostatnich walkach nie błyszczał.

- Ale udało się go umieścić w turnieju.

- To wielka zasługa Krzyśka i nieskromnie mówiąc, nas, promotorów. Zainwestowaliśmy kupę pieniędzy w walki eliminacyjne do pasa IBF. Na gali w Poznaniu, gdzie "Diablo" walczył tzw. eliminator do pojedynku o pas IBF, straciliśmy 120 tys. zł.

- Z powodu słabej sprzedaży biletów?

- Nie. Bracia Sauerland również chcieli umieścić w turnieju WBSS swojego zawodnika Noela Gevora i musieliśmy potężnie przepłacić. Gaża Niemca była większa niż choćby ostatniego rywala Tomasza Adamka, Solomona Haumono. A propos biletów, gdzieś przeczytałem, że na galę w Poznaniu sprzedaliśmy 600 biletów. Nieprawda. Sprzedano dokładnie 2416 wejściówek, a to oczywiście, i tak nie jest dużo.

Zobacz: Artur Szpilka zaatakował Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka: Dostanie wpier...

- Do poprzednich gal z udziałem "Diablo" również musieliście dokładać?

- Było mnóstwo imprez z udziałem Włodarczyka, na których zarabialiśmy lub wychodziliśmy na zero, ale w ostatnich latach dopłacaliśmy. Tak było w Szczecinie, gdy walczył z Kurzawą, tak było z Harthem we Wrocławiu i ostatnio z Gevorem. Trzy walki, których Krzysiek potrzebował, by wejść do turnieju, i trzy "dokładki", ale o turnieju wiedzieliśmy od ponad roku i podjęliśmy ryzyko. Były momenty zwątpienia, bo dołożyliśmy sporo, ale postawiliśmy wszystko na jedną kartę, bo chcieliśmy doprowadzić go jeszcze raz do walki o pas. Udało się.

- Jakie są szanse, że w turnieju znajdzie się Krzysztof Głowacki?

- Niewielkie. Sytuacja jest taka, że do drugiego turnieju WBSS, w kategorii do 76 kg, potrzebny jest pięściarz znany na Wyspach Brytyjskich, a takich ma promotor Eddie Hearn. W zamian za wystawienie swojego reprezentanta w tej kategorii on chce, aby w turnieju cruiserów wystąpił jego podopieczny Mike Perez. Głowacki jest pierwszy na liście rezerwowych. Wystąpi, jeśli któryś z zawodników nie przejdzie badań technicznych, dopingowych, zostanie aresztowany czy zachoruje na grypę.

Źródło: X-NEWS
autor: Rozmawiał Mateusz Fudala zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: