WSTRZĄSAJĄCY wywiad po wypadku na Tour de Pologne. Jakobsen DŁAWIŁ się KRWIĄ, OKROPNE szczegóły

2020-12-24 19:47 dko
Wypadek Fabio Jakobsena
Autor: SZYMON GRUCHALSKI/AFP/East News Wypadek Fabio Jakobsena podczas Tour de Pologne

Wydarzenia na tegorocznym Tour de Pologne zostały całkowicie przyćmione przez wydarzenia na pierwszym etapie wyścigu. Podczas sprintu w Katowicach w potwornej kraksie ucierpiał Fabio Jakobsen. Holender przez długie godziny walczył o życie. Po kilku miesiącach od horroru zdecydował się opowiedzieć o przeżyciach. Wywiad jakiego udzielił, jest naprawdę wstrząsający.

Były ostatnie metry finiszu w centrum Katowic. Fabio Jakobsen próbował wyprzedzić Dylana Groenewegena i jako pierwszy przeciąć linię mety. Rywal zaczął go jednak spychać ku bandom reklamowym. W pewnym momencie zawodnik Deceunick-Quick Step nie miał już miejsca i wpadł w barierki z niewyobrażalnym impetem. Huk był wręcz przerażający. Już po samych obrazkach z finiszu można było domniemywać, że Jakobsen jest w krytycznym stanie. Przypuszczenia się sprawdziły, bo Holender walczył o życie w szpitalu, a lekarze robili wszystko, aby go uratować.

POTWORNY CIOS dla kibiców boksu. Wielki mistrz nie żyje. Pokonała go STRASZNA choroba

DRAMATYCZNY WYPADEK na finiszu pierwszego etapu TdP 2020!

Poszkodowany kolarz przeszedł mnóstwo operacji. Niedawno zdecydował się udzielić pierwszego wywiadu po tym horrorze. A jego słowa opublikowane przez dziennik "AD" są wstrząsające. - Odtwarzałem sobie całe zdarzenie i mam przekonanie, że gdyby nie sędzia, który zamortyzował mój upadek, poleciałbym dalej i uderzył w stalową konstrukcję linii mety. Po czymś takim byłbym martwy - powiedział Jakobsen.

URADOWANA Radwańska w morzu prezentów z synem. Patrzy na nich DZIWNY STWÓR

Jedną z pierwszych osób, które pojawiły się obok kolarza, był jego kolega z zespołu Floriana Senechal-Staelens. - Florian pojawił się niemal od razu. Widział, że jestem otoczony barierkami, a krew jest wszędzie. Dławiłem się nią, nie byłem w stanie wykonać żadnego ruchu. Zobaczył panikę w moich oczach i nieznacznie podniósł moją głowę. Po tym złapałem oddech. To jedyne, co pamiętam tuż po kraksie - wyjawił Holender.

Dawid Kubacki cały w nerwach! Święta spędzi w szpitalu?! Czeka na wielką chwilę

Jak sam przyznał w szpitalu był świadomy i zdawał sobie sprawę, że nie jest z nim dobrze. - Zanotowałem, że jeden z pacjentów umarł, jak usłyszałem alarm, potem ciszę i wyjazd specjalnego wózka, służącego transportowi ciał do kostnicy. Wówczas zdałem sobie sprawę, że jestem w poważnym stanie. Że ludzie tu umierają. Dwa razy przyszedł do mnie ksiądz. Kiwnąłem głową, że chcę jego obecności. Nie jestem religijny, ale myślę, że przygotowywał dla mnie miejsce w niebie. Gdyby przysłali mi buddystę czy imama, zrobiłbym to samo i pozwolił się przysiąść. Po prostu chciałem przeżyć - dodał.

Jakobsen wyliczył również obrażenia, jakich doznał. - Stłuczenie mózgu. Pęknięcia w czaszce. Złamany nos. złamane i rozdarte podniebienie. Dziesięć zębów na zewnątrz. Brak części górnej i dolnej szczęki. Rany na mojej twarzy. Przecięta małżowina. Złamany kciuk. Posiniaczone ramię, obite płuca. Nie mogłem nawet mówić - wyliczył holenderski kolarz.

Najnowsze