Bielecki to legenda polskiego szczypiorniaka. Gwiazda. Legenda. Trzykrotny medalista mistrzostw świata. Wicemistrz z 2007 roku, brązowy medalista z 2009 i 2015 roku. Czwarty zawodnik letnich igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku. Multimedalista mistrzostw Polski w barwach Vive Kielce, triumfator Ligi Mistrzów w 2016 roku. Jedyny bodaj szczypiornista który chociaż stracił oko na boisku, wrócił do wysokiej formy i kontynuował karierę przez długich osiem lat, wciąż imponując spokojem, inteligencją w grze i niesamowitym wręcz rzutem, który rozrywał bramki rywali.
Decyzja o końcu kariery nie przyszła nagle. To był proces. - Nie mogę dać tyle zespołowi, co dawniej. W meczach Ligi Mistrzów nie byłem tym, kim chciałbym się widzieć i nie mogłem pomóc drużynie tyle, ile bym chciał. Kończę karierę w odpowiednim momencie i na moich warunkach - stwierdził zawodnik na specjalnej konferencji prasowej. Podziękował zarazem kibicom, działaczom i kolegom z zespołu za wieloletnie wsparcie, dodając, że kontuzja oka, której nabawił się w 2010 roku, nie pozostała bez wpływu na obecną decyzję. - Trudno jest mi grać z jednym okiem, wygląda to trochę inaczej niż u innych zawodników, dlatego podjąłem taką decyzję. Jak powiedział, w klubie z Kielc nikt nie naciskał na jego decyzję, chociaż chronił go jeszcze rok kontraktu: - Prezes PGE VIVE Bertus Servaas namawiał mnie na kontynuowanie gry.
Bielecki pozostanie w klubie po zakończeniu kariery. Ma zostać ambasadorem i trenerem młodzieży. W Vive Kielce napisał piękny rozdział kariery. Grał w Kielcach od 1999 do 2004 roku, potem trafił do Niemiec, występował w barwach SC Magdeburg i Rhein-Neckar Loewen, a do zespołu wrócił w 2012 roku, prowadząc kolegów do pięciu kolejnych tytułów mistrza Polski.
Jak powiedział prezes VIVE Bertus Servaas, "odchodzi wielki gladiator".
Łukasz Pieniążek wciąż drugi w Rajdzie Portugalii
Wyniki na żywo - sprawdź na kogo warto postawić
Tabele i statystyki z 16 dyscyplin