MŚ w piłce ręcznej czyli bałagan po szwedzku

2011-01-19 9:25 (twb)

Kiedy Szwedzi nieoczekiwanie przegrali mecz MŚ z Argentyną w wielu ekipach mówiło się, że jest to kara za poziom organizacyjny championatu.

Szwecja kojarzy się na ogół z czystością, solidnością i dobrą organizacją. MŚ w Goeteborgu mogą ten wizerunek poważnie naruszyć, od początku mistrzostw większość ich uczestników narzeka na poziom organizacji.  Najpierw na jedzenie, dobrane tak by...odchudzić uczestników imprezy. Kto mógł ten zaczął się dożywiać na boku, a niektórzy - jak Koreańczycy - zorganizowali własną kuchnię dla zawodników.

Prawdziwą zmorą okazały się dojazdy. Kwatery drużyn zostały umieszczone w hotelach na peryferiach Goeteborga. Jazda do hali na mecz często zajmuje przeszło godzinę. W hotelu, czystym i dość eleganckim, w pokojach...nie ma szaf. Rzeczy zawodników walają się w leżących na podłodze torbach i walizach.

Kiedy trzeba było wykonać USG kontuzjowanego zawodnika, okazało się, że miejscowa lecznica w weekendy nie pracuje.

Stałym zwyczajem na imprezach rangi mistrzowskiej jest, że każda z drużyn dostaje dokładną, ze statystykami, dokumentację własnego meczu i meczu najbliższych rywali. W Goeteborgu nie można się o to doprosić, podobnie jak o płytkę z telewizyjnym zapisem meczu.

Jeśli dodać do tego marnie wykwalifikowanych i czasem wyraźnie stronniczych szwedzkich sędziów, trzeba powiedzieć, że championat po prostu psuje Szwedom opinię.

 

Najnowsze