Andrzej Kostyra: - Foxa reklamowano jako następcę Tysona Furyego. Powiem Ci szczerze, że jak ogłoszono Twoje zwycięstwo, to nie wierzyłem. Byłem przekonany, że znów Cię oszukają…
Kamil Sokołowski: - Tak, dlatego ta wygrana w sobotę liczy się podwójnie. Bo ja, ze swoim rekordem jak wchodzę do ringu to od razu mam minus 2 punkty. Gdyby tym razem znów daliby mi przegraną, byłaby kontrowersja.
- Wierzyłeś, że tym razem dadzą Ci zasłużoną wygraną, czy obawiałeś się, że znów zrobią Cię w trąbę?
KS: - Wychodziłem do walki przypuszczając, że zrobię mnie w trąbę. Ale przed werdyktem pomyślałem, że może będzie remis. Ale tym razem dali wygraną.
- Walczyłeś z 20 niepokonanymi rywalami. Chyba nie ma w Europie takiego zawodnika w wadze ciężkiej. W ostatnich 5 walkach, sami niepokonani, w tym ze stałym sparing partner Joshui i Tysona Fury’ego - Davidem Adeleye. Niektórzy eksperci przepowiadali, że będzie lepszy od Joshui, a Ty wziąłeś go do przedszkola na lekcję boksu. Zlałeś go, co przyznawali i pisali nawet angielscy dziennikarze, a sędziowie dali zwycięstwo jemu. To był największy „przekręt” jaki przeżyłeś?
KS: - Tak, bo wszyscy to widzieli. Ale takich „przekrętrów” było więcej.
- Bilans masz przeciętny (11-23-2). Ile z tych 23 przegranych to były „przekrety”? Ja naliczyłem z 8.
KS: - Tak, około 8-10.
NIE PRZEGAP: Michał Materla szczerze o swoim powrocie do federacji KSW! Padły ważne słowa
- Który z Twoich rywali bił najmocniej – Kossobudzki, który chyba złamał Ci nos?
KS: - Tak, Kossobudzki i Bakole. Z nimi przegrałem zasłużenie.
- Foxa zlałeś w antrakcie, w przerwie w sparringach z byłym mistrzem świata WBO w wadze ciężkiej Josephem Parkerem. Już wróciłeś na jego obóz przed walką z Chisorą?
KS: - Tak, jutro znów sparringi z nim, chyba 10 rund.
- Da radę Chisorze?
KS: - 50 na 50, bo Chisora też solidnie trenuje, dojechało do niego wielu sparringpartnerów.
- O takich bokserach jak Ty w Anglii mówią journeymen, ja to tłumaczę „czeladnik”. Ty chyba jesteś jednym z najlepiej zarabiających czeladników na Wyspach Brytyjskich…
KS: - Nie tylko na Wyspach, chyba też w całej Europie
Zobaczcie całą rozmowę z Kamilem Sokołowskim w naszym materiale wideo poniżej!
- Po tej wygranej z Foxem Twoje stawki za pojedynki znów pójdą w górę?
KS: - Na pewno (do tej pory oscylowały koło 5-6 tys funtów za 6-rundową walkę – przyp.red)
- I znów walka z niepokonanym rywalem?
KS: - Tak, 17 grudnia w Kijowie z niepokonanym Igorem Szweduskim (7-0)
- A kiedy zobaczymy Cię w Polsce? Tylko raz walczyłeś w Polsce. Miałeś walczyć z Cielepałą, ale nie dostałeś autoryzacji z BBofC, bo Anglicy, podobnie jak cała zachodnia Europa, nie uznają Polish Boxing Union, która miała nadzorować walkę.
KS: - Tak, dopóki oni się nie dogadają nie mogę walczyć.
- Mieszkasz w Anglii od 2014 roku. Wyjechałeś tam za lepszym chlebem. Jak Ty to wszystko godzisz: walczysz, trenujesz, pracujesz… Jak wygląda Twój dzień?
KS: - Wstaję rano, robię jakiś rozruch, pół godziny. Potem do pracy. Po pracy odbieram młodego ze szkoły, trochę odpoczynku i na trening.
- Teraz jesteś na obozie u Parkera. Masz urlop bezpłatny?
KS: - Tak, urlop bezpłatny. Chyba w pracy mają już mnie dość, bo ciągle biorę urlopy bezpłatne. Od lipca chyba mnie więcej nie ma niż jestem w pracy. Ale na razie jest ok
- Nadal pracujesz na tej wielkiej, 12-tonowej śmieciarce MAC „solówka”. Chyba to ciężka praca?
KS: - Nie jest łatwo, trzeba ciągle wskakiwać i wyskakiwać z kabiny. Zacząłem to już odczuwać w kolanach, coraz częściej bolą.
Czytaj także: Maciej Kawulski wyznał całą prawdę o federacji KSW! Szczere wyznanie, chodzi o zawodników
- Czy to prawda, że w trakcie jednego dnia racy przerzucałeś nawet po tysiąc kontenerów ze śmieciami?
KS: - Tak. Ale to nie są kontenery, częściej takie 20-30-kilogramowe pojemniki. Mam jeszcze dwóch pomocników, ale trzeba im pomóc i 600-700 razy muszę wyskoczyć z ciężarówki.
- Wcześniej chyba też miałeś niełatwe roboty?
KS: - Tak, trochę pracowałem na budowach, trochę na rusztowaniach.
- Teraz jesteś rozpoznawalnym bokserem w Anglii?
KS: - Tak. Rekord jest jaki jest, ale mam duży szacunek u zawodników, trenerów, kibiców
- I nadal jesteś bez trenera?
KS: - Tak, od walki z Kossobudzkim.
- Masz syna Marcela, ma chyba 9 lat. Ciągnie go do boksu?
KS: - Nie, na szczęście nie.
Rozmawiał Andrzej Kostyra