Dziś Polka pobiegnie w ostatnim biegu mistrzostw - na 30 kilometrów stylem dowolnym. Będzie musiała pokonać nie tylko piekielnie trudną trasę, ale przede wszystkim - reprezentację norweskich astmatyczek z Marit Bjoergen (31 l.) na czele.
Justyna w Oslo po raz kolejny głośno krytykuje Światową Federację Narciarską za zgodę na "legalny dostęp do dopingu", czyli stosowanie przez niektóre zawodniczki (m.in. wszystkie Norweżki) leków na astmę.
- To jawny doping. Te leki zwiększają pojemność płuc i chronią organizm przed chłodem. Ja nigdy bym nie przyjęła takich środków - tłumaczy Polka, która nie przejmuje się tym, że takie słowa mogą źle wpływać na jej wizerunek. - Mój honor jest ważniejszy od wizerunku - mówi wprost.
Kowalczyk przyznaje, że w biegu na 30 kilometrów bardzo obawia się nieuczciwej walki ze strony Norweżek. - Na pewno będą różne chwyty. Ale co mam zrobić? Usiąść i się rozpłakać? Za twarda na to jestem - powtarza. - Ja zawsze walczę, nawet, jeśli jest to walka z wiatrakami!
Justyna wczoraj rano trenowała na trasie dzisiejszego biegu. - Chciałam jeszcze raz zobaczyć te fragmenty, które mogą być dla mnie najtrudniejsze - wyjaśnia. - Jestem gotowa, dam z siebie wszystko, jak zawsze. Zobaczymy, co to da...
Murowaną faworytką biegu jest Marit Bjoergen. Norweżka w Oslo wygrała wszystkie konkurencje, w których startowała. - Wiem, jakiego wyniku na 30 kilometrów oczekuje ode mnie cała Norwegia - przyznaje "mistrzyni świata astmatyczek". - Marzę o złocie, ale rywalki są bardzo silne...
Nie przegap
30 km kobiet na MŚ w Oslo, 12.00 TVP 2, 12.00 Eurosport