Iga Świątek miała nieprzespaną noc na French Open. „Czułam ból, byłam zestresowana”

Iga Świątek
Autor: AP

Nie udało się Idze Świątek awansować do półfinału wielkoszlemowego French Open na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. Broniąca tytułu Polka uległa Greczynce Marii Sakkari 4:6, 4:6, a po meczu ćwierćfinałowym przyznała, że nie była w najlepszej dyspozycji tego dnia. – Myślę, że gorsze dni będą mi się jeszcze zdarzały – nie ukrywała Iga Świątek po odpadnięciu z singla na Roland Garros.

– Zabrzmi to trochę kolokwialnie, ale miałam gorszy dzień. One zdarzają się każdemu. Nie mam też aż tak dużego doświadczenia, mimo że wygrałam rok temu, żeby mieć czasami wszystko tip-top dopilnowane. Nie przeżyłam jeszcze wszystkiego w ciągu swojej kariery. Myślę, że takie dni będą się zdarzały. Jest mi przykro, że miało to wpływ na moją dyspozycję na korcie. Czułam, że nie uderzam czysto piłki, że często podejmuję złe decyzje i gram w złym kierunku – skomentowała Iga Świątek na konferencji prasowej. – Moje uderzenia nie były tak ciężkie i głębokie. To ogółem moja największa broń, więc trudno było grać bez niej. Myślę, że uderzyły mnie skutki ostatnich kilku tygodni. Miałam problem z regeneracją, ponieważ byłam zestresowana. Takie dni się zdarzają, to normalne – oceniła Polka, która w środę zakończyła serię wygranych spotkań na dziesięciu.

Trener przegrał zakład z Igą Świątek! Musi wydepilować klatę i plecy

Iga Świątek odpadła z Roland Garros, ale zarobiła fortunę! Może kupić za to duże mieszkanie

Zauważyła, że dziś nie jestem w dobrej dyspozycji

Świątek przyznała, że Maria Sakkari doskonale dostrzegła jej środowe słabości. – Zaskoczyła mnie tym, że tak dużo grała mi do forhendu. Myślę, że właśnie zauważyła, że dziś nie jestem w dość dobrej dyspozycji. Szacunek dla niej, że to wykorzystała – podkreśliła Iga, której w lepszej grze nie pomagały problemy zdrowotne zgłaszane w trakcie meczu z Sakkari. Świątek skorzystała z przerwy medycznej i po powrocie grała z zabandażowanym prawym udem.

Świątek: Średnio się zregenerowałam

– Mam wrażenie, że trochę przesadnie odczytałam sygnały, które dostawałam od swojego ciała. Średnio zregenerowałam się wczoraj, a nieprzespanie nocy sprawiło, że byłam czuła na to, co się dzieje. Przerwa medyczna się przydała, czułam większą pewność, gdy miałam zabandażowaną nogę, ale myślę, że z nią jest wszystko w porządku i po odpowiednim czasie regeneracji i odpoczynku nic się nie wydarzy. Nie nazwałabym tego nawet kontuzją – uspokoiła. – Po prostu czułam ból podczas meczu i może gdybym była bardziej świeża, tobym nie wzięła tej przerwy, ale pomyślałam, że przy takim bólu mimo wszystko lepiej się jakoś zabezpieczyć.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze