SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty sporty zimowe Dawid Kubacki lata jak Frankenstein

Dawid Kubacki lata jak Frankenstein

19.07.2017, godz. 02:00
Dawid Kubacki, helikopter
Dawid Kubacki podczas zabawy zbudowanym przez siebie helikopterem, którego nazwał „Frankenstein”. foto:

Dawid Kubacki (27 l.) jest liderem cyklu Grand Prix w skokach narciarskich na igelicie. Po raz drugi w życiu. - Posłuchałem trenera Horngachera, który chciał, żebym podszedł do zawodów w Wiśle na luzie, jak na treningu. Czuję satysfakcję, że się udało, bo ostatnio miałem problemy z timingiem (zgraniem ruchów przy odbiciu), przez co odbicie bywało spóźnione - mówi nam Dawid.

Przełom w jego karierze nastąpił dwa lata temu, gdy trafił do kadry B trenera Macieja Maciusiaka. Potem wygrał dwa konkursy Grand Prix i został podwójnym mistrzem Polski na igelicie. - Zmieniliśmy wówczas wiele w mojej technice. Przede wszystkim kierunek odbicia, które szło zbyt mocno w górę. To był początek dobrej zmiany, praca z trenerem Horngacherem jest jej kontynuacją - śmieje się skoczek z Nowego Targu.

Minionej zimy był "tym czwartym" w polskiej reprezentacji. W MŚ w Lahti zdobył z nią złoty medal drużynowo, a indywidualnie dwukrotnie był ósmy. Stoch, Kot i Żyła stawali na podium konkursów Pucharu Świata, jemu nie było to dane. - Teraz mam aspiracje, by wygrywać w Pucharze Świata - podkreśla Kubacki.

W weekendowych konkursach w Wiśle brylowali on i Maciej Kot (26 l.), ubiegłoroczny triumfator cyklu GP. - Dotąd Maciek miał lepszy ode mnie styl w locie i lądowaniu - ocenia Dawid. - Ale dużo pracowałem nad tymi elementami i sędziowie zaczęli to doceniać. W ostatnich zawodach chyba byłem nawet lepszy od Maćka w trakcie lotu, bo mniej mnie znosiło w bok niż jego.

Pasją Dawida Kubackiego jest od lat modelarstwo lotnicze. Na zgrupowania zabiera ze sobą model zdalnie sterowanego małego śmigłowca i wypuszcza go, gdy jest okazja. Ale gdy jest w domu, chętniej sięga po większy model, który wykonał własnoręcznie w ubiegłym roku.

- Zrobiłem to, wykorzystując części innych śmigłowców, więc jest to taki modelarski Frankenstein - mówi najlepszy w Polsce skoczek i modelarz. - Zajęło mi to około trzech miesięcy. Nie rozpadł się i lata dobrze.

Można by dodać - lata tak samo dobrze jak jego konstruktor.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: