Po raz pierwszy zwycięzcę wybierał nie panel ekspertów obserwujących zmagania na miejscu, ale kibice w głosowaniu esemesowym. Evans zgromadził 29 procent z 3 mln oddanych głosów, wyprzedzając Chase'a Budingera z Houston. W finałowej próbie Evans przeskoczył nad siedzącym asystentem i wpakował do kosza dwie piłki za jednym zamachem.
Po tegorocznym konkursie kibice NBA kręcili jednak nosami, że w stawce zabrakło prawdziwych gwiazd, takich jak Blake Griffin, który rok temu fruwał nad samochodem, czy LeBron James. Ten ostatni powiedział, że zastanowiłby się nad udziałem, gdyby zwycięzcy oferowano milion dolarów, a nie kilkadziesiąt tysięcy.