Marcin Krukowski otarł się o granicę 90 metrów. Jeszcze nigdy jego OSZCZEP nie latał tak daleko

2021-06-10 10:27
Marcin Krukowski ze swoim ojcem i trenerem
Autor: Paweł Skraba Marcin Krukowski i Michał Krukowski (z prawej)

Posłał oszczep na imponującą odległość 89,55 m. Oszczepnik Warszawianki Marcin Krukowski (29 l.) pobił w Finlandii własny rekord Polski o 1,44 m i wskoczył na drugą pozycję w tabeli światowej 2021. Dalej w tym roku rzuca tylko Niemiec Johannes Vetter (96,29 m).

„Super Express”: - Nie martwi pana, że oszczep nie doleciał do 90 metrów?

- Bardzo się cieszę z rekordu i nie mam żalu - zapewnia rekordzista Polski. - Rozkręcam się w tym roku ze startu na start. Jeżeli tak będzie dalej, to nie muszę się martwić na przyszłość o 90 metrów. Już podczas przygotowań do sezonu liczyłem się, że taki wynik jak teraz mogę osiągnąć nawet w pierwszym występie. Podczas obozu w Turcji rzucałem ponad 87 metrów, a nigdy dotąd mój oszczep nie latał daleko na treningach.

- Czy rekordowy rzut był najlepszy w pana karierze?

- Puściłem oszczep ładnie, tak żeby leciał swobodnie. Szkoda, że była to czwarta próba, a nie pierwsza, bo na początku konkursu ma się więcej energii. I chyba tej energii w próbie rekordowej było mniej niż niedawno w drużynowych ME (był tam drugi, za Vetterem, z wynikiem 85,12 m).

- Dlaczego aż cztery lata przyszło panu czekać na kolejny rekord kraju?

- Może trening był zbyt mocny i organizm stawał się wyeksploatowany. Od początku kariery ćwiczę pod kierunkiem ojca. Nie zawsze było to łatwe. Kilka lat temu ojciec wyrzucił mnie z grupy szkoleniowej, gdy mieliśmy różnicę zdań na temat powodów mojego przetrenowania. Nie widzieliśmy się dwa miesiące. Ale nigdy nie myślałem, by się rozstać. Uważałem, że to najlepszy trener dla mnie.

- Co się stało, że w tym roku wiedzie się panu tak dobrze?

- Zmieniła się objętość treningów. Wykonuję mniej rzutów w jednej serii, po to, by w konkursie każde „uderzenie” było optymalne. I czuję się zdrowy. Chociaż… w kwietniu pojawiła się woda w kolanie i przez trzy tygodnie trening nie szedł na sto procent. Za to teraz się rozkręcam (śmiech).

- Dalej od pana rzuca tylko Johannes Vetter. Chciałby pan przejąć coś od niego, gdyby to było możliwe?

- Przyrost siły, który jemu przychodzi tak łatwo. To chyba najsilniejszy oszczepnik w historii. Ja nigdy nie zdołam zbudować takiej siły jak on. Genetycznie niemożliwe.

- Od tej chwili będzie pan postrzegany jako kandydat do medalu w Tokio…

- Raczej mnie to nie blokuje. Od dawna widziałem, że nadchodzi taka forma, która pozwoli walczyć tam o medal. Mam w nosie to, czy ktoś po mnie czegoś oczekuje. Chcę robić swoje, w końcu uprawiam sport dla siebie. Wynik zależy ode mnie.

- 65 lat mija odkąd Polska zdobyła medal olimpijski w oszczepie. Czy ta zła passa może wreszcie minąć?

- Byłoby pięknie. Maria Andrejczyk jest pierwsza w tabeli kobiet, a ja drugi wśród mężczyzn. Teraz tylko życzyć nam zdrowia.

Marcin Krukowski (29 l.)
Autor: Paweł Skraba
Dariusz Chrabalowski
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze